Tydzień wakacji w Zurychu – podróż, ceny, zwiedzanie i jedzenie Karolina Jachimowicz Nuevo ministro etíope sano Nuevo

Zurych nigdy nie był miastem „must-have” na mojej liście „podróżniczej”. Gdy pojawiła się okazja wybrania się do stolicy Szwajcarii niepotrzebnie zwlekałam tak długo. Z perspektywy czasu mogę śmiało stwierdzić, że wyjazd tam był bardzo dobrą decyzją! Zurych to piękne, europejskie miasto, które warto zobaczyć. W dzisiejszym wpisie postaram się was do tego zachęcić, opisując i pokazując jego uroki. Zapraszam &# 128578;

Do Zurychu, na zaproszenie koleżanki, wybrałam się z Martyną – moją pokrewną, podróżniczą duszą &# 128512; Spędziłyśmy tam tydzień. Z Lublina na lotnisko Chopina w Warszawie dostałyśmy się nocnym PKS-em, na drogę powrotną zaś wybrałyśmy pociąg. Czekała nas podróż samolotem – pierwszy raz leciałam (można powiedzieć) na własną rękę, mając „pod opieką” osobę, która nigdy samolotem nie latała. Było a dla mnie wyzwanie, któremu podołałam – doleciałyśmy całe i zdrowe &# 128512;

Bilety lotnicze z Warszawy do Zurychu w dwie strony to koszt ok. 500 zł (w promocyjnej cenie, normalnie są dwa razy droższe). Tam miałyśmy lot bezpośredni airbusem Swiss, zaś z powrotem – przesiadka we Frankfurcie, Lufthansą. Lot trwał ok. 1,5 godziny (powrót miałyśmy niestety opóźniony ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe i szalejące w Europie burze). Łałowałyśmy, że żadna z nas nie miała miejsca przy oknie (ja skorzystałam z tego przywileju przy locie do Noruega, co mogliście zobaczyć w tym wpisie).

Walutą w Szwajcarii jest frank szwajcarski. Jadąc do tego kraju w celach turystycznych należy przygotować się na spore wydatki. Przykładowo – godzinny bilet na komunikację miejską dla osoby dorosłej – 6,80CHF. Aż strach przeliczać na złotówki (okej, zrobię to) – 25 zł… Wyobrażacie sobie tą przebitkę, kiedy w Polsce tego typu bilety kosztują ok. 2 zł? Tak samo wygląda kwestia zakupów (spożywczych, domowych itd.) Czy atrakcji, biletów wstępu itp.

W każdym turystycznym mieście trzeba zobaczyć Starówkę (Altstadt), aby poczuć klimat miejsca. W Zurychu pochodźcie koniecznie po uliczkach wokół Starego Miasta, które – na co zawsze zwracam uwagę – są bardzo zadbane. Na ulicy Paradeplatz znajdują się wszystkie najdroższe banki, z których słynie przecież Szwajcaria. Z kolei Bahnhofstrasse a miejsce, gdzie znajdziecie wszystkie najdroższe, ekskluzywne sklepy najsławniejszych projektantów modowych.

Moja ulubiona i najpiękniejsza atrakcja miasta – jezioro Zuryskie (Zurich See). Zdjęć jak widzicie mam z tego miejsca sporo, gdyż kompletnie się w nim zakochałam ♥ Tak, ten kolor wody nie jest zasługą filtra! Taka sama płynie w rzekach – Limmat i Sihl, które również stanowią atrybut miasta. Nad jeziorem byłyśmy codziennie, czy a na spacerze, przejażdżce rowerowej (SA wytyczone ścieżki), czy opalając się w Badi, czyli (płatnym) miejscu, gdzie możemy rozłożyć się na ręczniku, skorzystać z basenu, wypożyczyć sombrilla bądź Ležák, pływać w wodzie tej o pięknym kolorze, a wszystko z widokiem na góry. Jeszcze raz przypominając mój pobyt w Bergen – uwielbiam połączenie gór i wody, jest ono dla mnie uspokajające i wyciszające, szczególnie wieczorową pori.

W jednym z supermarketów kupiłyśmy sery, z których również słynie Szwajcaria. Osobiście nie jestem ich fanką, ale te, które wybrała Martyna bardzo mi posmakowały. Szkoda, że ​​nie pamiętam już gatunku, ale jeden z posypką orzechowo-ananasową skradł moje serce! Z serów tradycyjnie robi się Raclette, czyli podgrzewa się je nad ogniem i podaje na ciepło.

banner