TW „Grażyna”. Agente SB, który nagrywał tajne narady Solidarności – naszahistoria.pl cómo ganar dinero en línea cuando era adolescente

Pierwsze podanie o przyjęcie do pracy w Służbie Bezpieczeństwa złożył w grudniu 1979 r. A jednak absolwenta Wydziału Nauk Politycznych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, nie wiedzieć czemu, bezpieka nie chciała. Nie pomogło mu nawet to, że w podaniu napisał: „Chciałbym, o ile to będzie możliwe, połączyć pracę w SB z dalszym badaniani zanizanichanichanichaniny zanizanichaniwazi resaciencia de la resaca.

Drugą próbę podjął pół roku później – tym razem podanie złożył w Komendzie Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Pile. Też bezskutecznie, bo na przeszkodzie stanęła historia rodzinna Eligiusza Naszkowskiego – jego ojciec był żołnierzem Armii Krajowej i działał w podziemiu antykomunistycznym. Co ciekawe, Naszkowski pierwsze kontakty z bezpieką miał w czasie studiów. Był nawet rozpatrywany jako kandydat na tajnego współpracownika, ale ostatecznie zrezygnowano z werbunku. Oceniono wtedy, że jest „typem człowieka niezrównoważonego psychicznie o skłonnościach manii wielkościowej”. W toku rozpracowania oficer analizujący możliwości werbunku ocenił, że “kandydat jest z nami nieszczery”. Cisza przed burzą

Trzeciego grudnia 1981 r. w Radomiu odbyło się posiedzenie Komisji Krajowej „S”. Sytuacja była wyjątkowo napięta. Zaledwie dzień wcześniej specjalne jednostki spacyfikowały strajk okupacyjny w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej w Warszawie, której studenci nie zgadzali się na militaryzację uczelzina. Zatrzymano wówczas m.in. przebywającego na terenie WOSP wiceprzewodniczącego Regionu Mazowsze i członka Komisji Krajowej Seweryna Jaworskiego. Nic dziwnego, że obady KK były nerwowe – atak na budynek szkoły z helikopterów pokazał, że władza bierze pod uwagę wszystkie rozwiązania, włącznie z siłowymi.

Obrady trwały kilkanaście godzin. Jan Rulewski, ówczesny przewodniczący zarządu regionu bydgoskiego, zaproponował cofnięcie mandatu zaufania udzielonego ekipie premiera Wojciecha Jaruzelskiego. Sugerował, aby „w okresie przejściowym powołać rząd tymczasowy, który por kontrolował gospodarkę, aparat bezpieczeństwa i środki masowego przekazu”. Co więcej, Rulewski przekonywał, ża Solidarność może dać Moskwie lepsze gwarancje odnośnie do jej interesów wojskowych niż władze PRL. Yo zaproponował, por walczyć o przedterminowe wybory do Sejmu – 55 proc. miejsc miałoby w nich przypaść Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i jej sojusznikom (Zjednoczonemu Stronnictwu Ludowemu i Stronnictwu Demokratycznemu), 25 proc. zorganizowanym bezpartyjnym, a 20 proc. pozostałym organizacjom i stowarzyszeniom.

Ostatecznie przyjęte stanowisko nie należało do koncyliacyjnych z punktu widzenia władzy. Komisja Krajowa stwierdzała bowiem, że: „Rozmowy o porozumieniu narodowym wykorzystane zostały przez stronę rządową jako parawan, osłaniający przygotowania do ataku na Związek. W tej sytuacji dalsze pertraktacje na temat porozumienia narodowego Stały się bezprzedmiotowe “. I zagroziła 24-godzinnym strajkiem ostrzegawczym, jeżeli Sejm uchwali ustawę o nadzwyczajnych pełnomocnictwach dla rządu i strajkiem powszechnym, jeżeli zapisy ustawy wejdą w wyyieie. Za niezbędne mínimo porozumienia narodowego uznano: zaprzestanie represji antyzwiązkowych, przedstawienie Sejmowi ustawy o związkach zawodowych w wersji uzgodnionej z przedstawicielami Solidarności, demokratyczne Wybory hacer rad narodowych wszystkich szczebli, uszanowanie związkowej kontroli nad Gospodarka Narodowa (zwłaszcza nad zasobami żywności), zapewnienie społecznej Radzie Gospodarki Narodowej realnego wpływu na decyzję rządowe i możliwość kontroli nad polityką społeczno-gospodarczą rządu oraz dostęp Solidarności, Kościoła i „innych ośrodków opinii publicznej” do radia i telewizji. A na imię miała właśnie Grażyna

Jak pisał Grzegorz Majchrzak, historyk związany z Instytutem Pamięci Narodowej, na łamach portalu Dzieje.pl, przebieg posiedzenia starali się zarejestrować funkcjonariusze radomskiej SB. Nie zdołali jednak zainstalować podsłuchu w sali, gdzie odbywały się obrady. Co prawda wytypowano trzy venta, gdzie mogły się odbyć obrady i tutaj rzeczywiście zabezpieczono podsłuchy, ale Andrzej Sobieraj z radomskiej „S”, członek Komisji, wybrał czwartą. Co więcej, doskonale zdawano sobie sprawę, jakie znaczenie może mieć dotarcie do tego, co mówią obradujący, i zrobiono bardzo dużo, por zapobiec inwigilacji.

Haga ostatniej chwili miejsce obrad trzymano w tajemnicy. Na salę wpuszczano ludzi według wcześniej przygotowanego wykazu. Pilnowano, por zamknięte były drzwi i okna. Por favor, haga clic en este manual, haga clic en. Por favor, haga clic en. Por favor, haga clic en. Por favor, haga clic en. Por favor. agenturę ”zlecenie nagrania obrad.

banner