TEGO CI NIE POWIEDZĄ W SZKOLE MATT OLECH – PlayItHub Software para minería de litecoin de video más grande de Hub 2017

Zauważyłem że obecnie masa ludzi tutaj w komentarzach ciśnie jak się da po nauczycielach: "zabili moją pasję", "dziecięce wygłupy" itd Ale pytanie brzmi czy ktokolwiek z Was stanął w obronie swoich przekonań? Yo jak a wyglądało? Bo jeśli zależy Ci żeby coś robić (oczywiście z pozytywnych rzeczy, gwałt i morderstwa nie wchodzą w grę) to każdy powinien znaleźć sposób na obronę tego. Czy a słownie, czy wykazać sięz na jakiejś lekcji lub uroczystości szkolnej. Lubisz gry? Zorganizuj w szkole turniej (jeśli to są gry typu MOBA, albo FPS), lubisz montować różne rzeczy na komputerze? Zrób dobrą prezentację dla szkoły, film. Nie należy być biernym odbiorcą takiego czegoś, tylko jasno wyrazić siebie i powiedzieć dlaczego to robisz, pokazać pozytywy tego co robisz, zrób cośeeyeby inni zauważyli yiqiq rob rob W podstawówce miałem z tym mały problem, ale czy przeszkodziło mi to żeby obecnie uczyć się historii? A zwracam uwagę chciałem być archeologiem (quiez eu arqyzi siz archeologii a vc ile) Albo czy przestałem robić co uważam za wartościowe? Nie Dalej jestem w Bractwie Rycerskim, dalej jestem w ZHP, śpiewam w Teatrze. Oczywiście nauczyciele mają w tym swoją rolę, de Ale to jednak wszystko zależy od Was.

Zauważyłam pewien paradoks. W mojej szkole wiele razy słyszałam, ¿powinniśmy mieć swoje zainteresowania i je rozwijać. Po czym zadają nam masę zadań domowych, zapowiadają tyle kartkówek, sprawdzianów, że uczyć trzeba się będzie na a wszystko kilka bitych godzin. ¿Gázate con tus czas na rozwijanie zainteresowań, pasji? Poza tym każdy nauczyciel myśli, że a jego przedmiot jest najważniejszy, tego przedmiotu trzeba się nauczyć i koniec. Co najlepsze, większość tych przedmiotów nie przyda nam się w życiu, bo interesujemy się zupełnie czymś innym. A co do zadań domowych … Nauczyciele zadają nam tyle tego, żebyśmy lepiej to wszystko zapamiętali itd. (przynajmniej tak to u mnie tłumaczą …), ai tak ci, którzy tego nie rozumieją, bo nauczyciel nie potrafi tego normalnie vénito de los Estados Unidos de América de los Estados Unidos de América de los Estados Unidos. . Szkoła zamiast nas budować po prostu nas niszczy … Nie tylko nasze pasje, ale również pewność siebie. Nie potrafisz zrobić zadania? Trudno, co ci będę tłumaczyć, do tablicy, rozwiązuj. Jeszcze tego nie potrafisz? Przecież a są podstawy! Dostajesz jedynkę! Może się wreszcie czegoś nauczysz! Potem boisz się zgłosić, odezwać, bo może być le, boisz się, że znów zostaniesz wezwany do tablicy, znów dostaniesz jedyne i tak w kółko.

Pamiętam reakcję ludzi gdy dowiedzieli się do jakiej szkoły średniej idę. Obgadywanie za plecami, ¿eres sobie nie poradzę, zrezygnuję po miesiącu, bo przecież taka osoba jak ja nie da sobie rady fizycznie. Wychowawczyni powiedziała mi, że pamięta jak na samym początku byłam zrezygnowana – poddawałam się, było mi trudno. Jednak obiecałam, że nie mogę tak łatwo odpuścić. Pokáżę im, że potrafię. Patrzyła jak walczę, pokonuję swoje ograniczenia, nie było ‘nie dam rady’ nawet, jak bolało. Te trzy lata tak szybko minęły, nie żałuję swojej decyzji. Sporo ludzi zamknęło wtedy buzię. 😉

Teraz zauważyłam u siebie zainteresowanie językiem koreańskim. Para anunciar a Nie jest Chwilowe, dorastało we we mnie od dłuższego czasu. Niedawno zaczęłam się go uczyć. Codziennie słyszę od rodziny (w szczególności od mamy), ¿me llamaste? Co z tego będę miała? Mówi, że powinnam wziąć się za coś poważnego. Jednak kilkoro znajomych mnie w tym wspiera. : D Wciąż proszą bym coś powiedziała po koreańsku, przeczytała, słuchają też o tamtejszej kulturze. Nie chcę się poddawać tylko dlatego, żsí nie wszyscy widzą w tym sens. Może i zrezygnuję z tego za rok, pół. Jednakże chcę by była moja decyzja, nie innych. Zapomnê o tym tylko wtedy jeśli nie będę tego dłużej kochać. W tej chwili się na to nie zapowiada, cieszę się jak dziecko kiedy rozumiem choć pojedyncze słowa oglądając koreańskie filmy czy słuchając muzyki. Tak samo miałam kiedyś z angielskim. Coś, co rozwijało się we mnie przez tyle lat. Bez niego nie poznałabym tylu wspaniałych ludzi. Naprzeciw niemu akurat nikt nie był, ale to z prostej przyczyny – był obowiązkowy w szkole. Gdyby nie to nie sądzę por przychylnie patrzono na to, jak ślęczałam z przeróżnymi książkami ucząc się coraz para nowszych rzeczy. 🙂 Tak para już jest.

Od czasu do czasu też rysuję. Jestem podobno w tym dobra, brałam też udział w konkursach. Se burlan de tylko takim dodatkiem dla mnie, chwilą relaksu. Jednakże zawsze słyszę, że moja starsza siostra robi a lepiej, ona też tak mówi. Widząc moje prace słyszę od niej: "Ja zajmuję się portretami, prawdziwymi ludźmi". Gdy pokazałam jej moje tylko się uśmiechnęła. Widząc jak mam je powieszone tylko mówi, że lepiej por wyglądało gdybym je zwiesiła. W rodzinie już się przyjęło, żsí que en una broma nos wszystkim niby najlepsza. Z tym się nie da walczyć, tak już musi być.

Tydzień temu moja koleżanka z klasy poprosiła mnie o rysunek w stylu anime. Bardzo mnie a ucieszyło więc przyłożyłam się do tego tak bardzo jak mogłam. Moi rodzice powiedzieli, że a nie ważne a tylko jakiś głupi rysunek i żebym lepiej przyłożyła się do przyrody jeśli mam być lekarzem. Zadałam jedno kluczowe pytanie, A co jeśli nie chcę być lekarzem chcę być rysownikiem lub mieć cokolwiek do czynienia z polonistyką? Niestety nie dostałam odpowiedzi. Dlaczego mam przykładać się do pracy domowej z matematyki bardziej niż do opowiadania z polskiego które sprawia my większą przyjemność niż liczenie. Zadałam a samo pytanie kilku nauczycielom można powiedzieć, że ich wymijająca odpowiedź lub milczenie było czymś w rodzaju wyśmiania. Jedynie moja polonistka powiedziała, że ​​a co zrobię w życiu będzie tylko i wyłącznie w moim sercu i niczyim innym. Para co zrobię, co zrobiłam będzie świadectwem mojej siły i miłości. A poza tym fajnie por było kiedyś usiąść i powiedzieć, kurcze to było naprawdę super życie!

banner