Skrzecz Artur Szpilka Więcej szumu niż roboty … (sport.tvp.pl) monero original pool

W latach 80. Grzegorz Skrzecz, wraz ze swoim bratem bliźniakiem Pawłem, byli czołowymi polskimi pięściarzami. Podczas igrzysk olimpijskich w Moskwie w 1980 roku, Paweł zdobył srebrny medalla, un Grzegorz odpadł w ćwierćfinale. Wstydu nie było – wcześniej żaden inny Polak z wagi ciężkiej nie dotarł do tego etapu. Jego rywalem był Teofilo Stevenson, uznawany był wówczas za najlepszego piêściarza bez podziału na kategorie.

Grzegorz Skrzecz: – Para problemas złożony. Duże znaczenie ma zmiana systemu i sytuacji życiowej wielu Polaków. Teraz każdy może zostać zawodowcem i zarabiać na boksie. Kiedyś w pogoni za pieniędzmi trzeba było uciekać za granicę, tak jak Dariusz Michalczewski i Andrzej Gołota. Dzisiaj jest łatwiej. Tylko kim są ci "zawodowcy"? Młodzi myślą, że jak potrafią uderzyć Prawym prostym, to już mogą rezygnować z amatorskiego boksu i podpisywać zawodowe kontrakty. Un wychodzi tak, że ani nie są zawodowcami, ani amatorami.

– Nie Tylko, np. Krzysztof Włodarczyk miał szansę pojechać na igrzyska olimpijskie, ale zrezygnował i jako 19-latek przeszedł na zawodowstwo. Promotorzy na tym zarabiają, więc trudno się im dziwić. Inaczej działa w w Stanach Zjednoczonych, choć u nich też kuleje boks amatorski. Piaden pięściarz nie zdobył złotego medalu na igrzyskach w Rio. Tylko Claressa Shields wygrała.

– Na turnieju Serie Mundial de Boxeo (międzynarodowy turniej dla amatorów, ale zawodnicy biorący udział nie noszą kasków ochronnych – przyp. Red.) Wystawiliśmy drużynę o nazwie "Husaria", ale się skompromitowali. Nie mieli nic wspólnego z prawdziwą Husarią. Jak tak można bezcześcić naszą historię !? Poza tym jest zbyt dużo niewłaściwych ludzi na niewłaściwych stanowiskach, ale nie chcę rzucać nazwiskami … A na Ukrainie? Wszystko jest tam podporządkowane pięściarstwu. Powstają nawet szkoły, np. gimnazja bokserskie. Ostatnio robiłem kurs na "gwiazdkę" trenerską, a wykładowcą był Ukrainiec. Zaczął nam pokazywać ich metody treningowe. Byłem pod wrażeniem. Panuje tam kompletnie inne podejście. Nie wszystko mi się podoba, ale wyniki mówią same za siebie. Spójrzmy na Kazachstan. De acuerdo, "żyją na ropie", więc mają wielkie fundusze, ale tam nikt nie boi się inwestować w sport. W Polsce tego brakuje. Politycy lubią się przymilać, robić zdjęcia ze sportowcami, ale jak trzeba realnie pomóc, para contactar con nikt nie ma czasu się spotkać.

– Cztery lata przeznaczyłem na ciężkie przygotowania, a miesiąc przed turniejem usłyszałem w radiu, że polska kadra nie pojedzie. Był to gest solidarności narodu polskiego z innymi państwami komunistycznymi, które odmówiły wyjazdu do Stanów. Dla mnie al absurdo. Jakieś szumowiny pozbawiły mnie marzeń. Kto mi to teraz zwróci? Najgorzej, gdy polityka pcha się do sportu. Ostatnio szefem PKOL chciał zostać człowiek, który nie ma zielonego pojęcia o sporcie. Diez polityk pewnie nawet nie wie, kto a Robert Lewandowski …

Jeśli ktoś kuleje, a nie powiem, że jest sprawny. Komentowałem dla wielu dużych stacji, w jednej z nich, podszedł do mnie dyrektor i prosił łagodne traktowanie Polaków. Para jak w PRL-u… Ludzie słuchali relacji z Wyścigu Pokoju, un komentator zachwycał się Polakami. Potem patrzyliśmy na wyniki, na podium był: Niemiec, Francuz i Rosjanin, un Polak dopiero na dziesiątym miejscu. Tak samo jest teraz w telewizji, ale nie będę kłamał w żywe oczy. Nie jestem politykiem.

– Najbardziej podoba mi się boks Macieja Sulęckiego, szczególnie w walce z Grzegorzem Proksą. Myślę, że ma wielki potencjał. Teraz będzie walczył z Rockym Jerkicem i dopiero zobaczymy, w który jest miejscu kariery. Nigdy nie miałem przekonania do Szpilki. Więcej krzyku niż roboty. Deontay Wilder pokazał mu, gdzie jest jego miejsce w szeregu. Jednak jego wyjazd na treningi do Stanów Zjednoczonych to bardzo dobry ruch. W naszym polskim kociołku trochę się dusimy.

– Irytuje mnie obrona na zasadzie: ktoś mi coś dał, ale ja nic nie wiem. Jak się komuś coś podaje przez iniekcje, to trudno nie wiedzieć, żse si se dostało zastrzyk w tyłek … Nam dawali witaminę C i Vitaral, choć mówili, de eu a tzw. wsparcie Zwykłe placebo, ale nic nie działa lepiej niż po prostu ludzka psychika. Nie trzeba koksu, wystarczy motywować. Jeśli ktoś pomaga sobie koksem, wyniki nie przychodzą, para zaczyna się problem. Wówczas już nic nie zadziała, bo siada psychika …

banner