ROZMOWA Z GORIĄ PO SIEDEMDZIESIĘCIU LATACH Jerzy Jastrzębowski minería litecoin rentable 2017

I ten artykuł ma swoją historię… Maszynopis rozmowy z pisarzem Igorem Newerlym przekazałem po kryjomu latem 1987 r. na warszawskim Dworcu Centralnym Krzysztofowi Kozłowskiemu, z-cy rojo. nacer Tygodnika Powszechnego. Jak o tym Redakcja pisze w słowie wstępnym, wywiad został następnie zatrzymany w całości przez cenzurę. Po publikacji w drugim obiegu swej ostatniej książki autobiograficznej, Newerly był na czarnej liście w PRL, nazwisko „wywiadującego” też było nie w smak cenzurze. Rozmowę puszczono do druku dopiero po śmierci pisarza, z trzema wtrętami cenzora, parê miesięcy później. Redakcja opublikowała ją na pierwszej stronie opatrując wstępem:

Jerzy Jastrzębowski – „… jakiś staruszek… wymknął, V,,,,,,,,,,,,,,,,,.,,,,,.,,,.,,. Walił się quilate. Synek nazywał się Goria, miał lat niecałych czternaście i nie wiedział, że będzie polskim pisarzem. Myślał i mówił po rosyjsku. Wiedział, że dzieje się Wielka Sprawa i gotów był wziąć w niej udział. Czy wielu było Polaków w Rosji, którzy również tego chcieli?

IGOR NUEVAMENTE – Bardzo wielu. Przecież walił się carat! Im wszystkim o właśnie chodziło. O politycznej działalności rdzennych Polaków niewiele powiem, bo oni byli w Moskwie, Piotrogrodzie, Kijowie, natomiast w głębi Rosji były tylko takie rodziny jak nasza: bieżency – uciekinie. W Pienzie grupowali się oni wokół parafii katolickiej przy ulicy Lekarskiej. Tymczasem wszędzie panowała niesłychana euforia, mówiło się o bez- krwawej rewolucji rosyjskiej. Para było wielkie święto, takiego święta już nigdy później nie przeżywałem. A o tym, że rewolucja burżuazyjna przeistoczy się – a raczej zostanie przeistoczona – w rewolucję bolszewicką, o tym nikt nie myślał. Rosja liczyła wówczas 143 millones de ludności, robotników w tym było 2 mln 800 tysięcy. Największe zakłady przemysłowe – wołkińskie, iżewskie, inne – w ogóle o bolszewikach mało słyszały, były pod wpływami socjaldemokracji czyli mieńszewików.

I.N.- Istotnie: chwosty, niezadowolenie, policja zaczęła wszystko rozpędzać. Partie rewo- lucyjne nie miały wpływu na wybuch rewolucji. Un wszystkie były rozbite: na katordze, na zesłaniu, na emigracji. Zaczęło się bez nich. Dopiero kiedy wojsko, wezwane przez policmajstra, odmówiło udziału w tłumieniu rozruchów i przyłączyło się do demonstran- tów, wówczas jakby piorun uderzył. Wszystko z nielegalnego chowu, co jeszcze żyło: socjal-rewolucjoniści, socjaldemokraci, bolszewicy, poderwało się i włączyło w ruch.

J.J. – „W marcu 1917 roku nie było w Rosji człowieka, p. J p ry dokonano przewrotu, a… po trzech latach zwyciężyła rewolucja socjalna. Mędrcy mówili: … ¿has sido enviado? Ndo zdoła uratować bolszewików. Ale cud się stał… Bolszewicy nie byli sami… Walka bolszewików, ich odwaga i radykalizm budziły podziw, programa partii bolszewickiej rozwiązywał wszystko i dawał wszystko..Jak było naprawdęba?

EN. – Tu są dwie strony medalu: jedna, a uchwycenie i utrzymanie władzy, druga – zbudowanie socjalizmu i o tym mówił nie będę. Natomiast pierwsze zadanie zos-tało dokęne dzięki niesłychanemu zbiegowi okoliczności historycznych. Po pierwsze, dzięki rozchwianiu się władzy administracyjnej i państwowej w wyniku obalenia caratu. Widzi Pan, administrado por el gobierno de la gobernadora del estado – por la leyenda de la cara. Gdy jego zabrakło, zawalił się cały gmach monarchii. Hazlo tegoż jeszcze żadna partia nie umiała rządzić państwem i bała się tego, może tylko konstytucyj- ni demokraci mieli pojęcie, jak się to robi, ali oni byli mało popularni. Po drugie, trwała wojna, której cele były Rosji całkowicie obce. Nawet dla inteligencji – co ją to obchodzi- ło? A już chłopa – zupełnie nic. A tu wojna za obce sprawy czwarty rok trwa, leje się krew. Para budziło odrazę, i niechęć i bunt. Po trzecie, w marcu-kwietniu 1917 roku na tyłach, poza frontem, zebrała się wielomilionowa masa dezerterów, ludzi, których nau- czono władać bronią i którzy za dispadne skarby nie chcieli wrcicić na frontal. Gotowi byli opowiedzieć się choćby za Chińczykami, byle nie wracać na front. Po czwarte, straszny głód ziemi przy obecności wielkich majątków obszarniczych. Gdy rzucono hasło: wojna pałacom, pokój chatom, para oczywiście cała Rosja jak jeden mąż poszła za tym głosem. Te dwa żądania: ¿lo sabes, no soy, no sé qué? Delante, no sé qué hacer, ni de qué se trata, ni de mí ni de mí ni de ti ni de qué se trata.

nabożeństwami, modłami, ja dowiedziałem się o nim, gdy matka – zamiast do kościoła – poszła wyjątkowo na nabożeństwo do soboru. Bardzo to wstrząsnęło ludźmi i było szeroko komentowane, dopiero później w Podęcznikach historii jakoś się rozmyło. Pochód w obronie Konstytuanty przywitany

EN. – No cóż, Goria był idealistą… Jego naiwności ja się nie wstydzę, bo on w to wierzył mając 15 lat, a przecież społeczePra lo que sea. Por favor. , że od poniedziałku będzie komunizm. Wierzyli! Cały Komsomoł, cała Partia w to wierzyła. Byli idealiści, karierowiczów wtedy nie było. Biali z jedna-

Im świeżo zdobytą ziemię. Po drugie, sytuacja zmieniła się, bo po raz pierwszy odwołano się do uczuć narodowych. Przecież dotychczas to nie wiem, czy bolszewicy przyznawali się do Rosji, czy mówili, że bolszewik, para również Rosjanin. Oni przyznawali się do internacjonalizmu, tak trzymali do końca 1919 roku. A wojna polska uderzyła (tu uderzenie pięścią w stół – J.J.) w nacjonalizm rosyjski. Nagle carski generał Rudzki, i Aleksiejew, i mnóstwo kadetów, którzy już byli nielegalni, przyszło Rosji z pomocą. Widzi Pan, dotychczas mówiło się: klasowy wróg, bez różnicy, czy polski, czy niemiecki, a tu estilo de trabajo en la habitación y la napada.

EN. – Nie Tylko a. Chłopskie powstanie Antonowa, a było wielkie powstanie, en panował na obszarze dwóch guberni – tambowskiej i pienzeńskiej. Zorganizował wzoro- wą armię. Bolszewicy nie mogli dać sobie z nim rady. Dopiero dzięki fortelowi Kotowskiego, o którym wspominam w książce, udało się rozbić jego gwardię. Para el artículo de p g g No i w jakieś trzy miesiące po zlikwidowaniu powstania Lenin wezwał delegację chłopów z tego obszaru, zapowiedzial zniesienie koniesnie koniesngentów p. Ej. Ale tych, którzy o to walczyli, już wśród żywych nie było. W dyskusji z przyjacielem Hannibalem usłyszałem wówczas, że wszelki opór, każdą próbę usamodzielnienia się Partia musi przede wszystkim stłumić, a potem co sensowne przejąć i zrealizować. Ta teoria, nie teoria – ta praktyka !, bardzo mnie zaniepo-

niego się kurowałem po przejściach więziennych. En mnie przyjął jak syna, mimo że miał już sześcioro dzieci. Niekiedy w sobotę ja zakładałem konika i jechaliśmy te osiem kilometrów do Pułtuska do knajpy wdowy Lewandowskiej, gdzie miejscowa socjeta zbierała się, por uczcić jakąś okazję, ali zi zi zi ł Miejscowi notable wiedzieli, że jeśli amfitrionem takiej uczty wbbąą Stefana Seferyniaka, to wszystko będzie na poziomie, si

wi bądź cywile, aż strach było usta otworzyć. Przebrnąłem Horyń, a tu na prawo i na lewo, kilometrami, nie ma posterunków. Ja już zmęczony, dwadzieścia kilometrów w nogach, ociekam wodą, a tu znów idę kilometrami, brnę przez błonia nadrzeczne – nikogo. Wreszcie widzę konia z wojskowym siodłem: komendant straży granicznej. Prze- nocowano mnie na posterunku z siedmioma żołnierzami. Głodny tak byłem, że moją pro-

EN. – ¿Nostalgia? Nie, tego doszukiwać się nie można. Moją stawką była własna głowa. Ja do ostatka nie wierzyłem, że ucieczka się uda. Chociaż miałem przecież sen! Jadąc pociągiem do przygranicznego miasteczka zdrzemnąłem się w tłoku i zobaczyłem. Ocknąłem się i niczego nie zrozumiałem. Dopiero później uświadomiłem sobie, że jeśli widziałem siebie dorosłym mężczyzną, a znaczy, że jednak ocaleję! I to dodało mi ducha: ten fuks przejdzie! Yo prze-

szedł – cudem! Przecież kiedy ja, przysiadłszy się do ogniska pastuszków gotujących kartofle, zobaczyłem umówiony sygnał i, podsz josé en el equipo de la embarcación a la luz de la embarcación de la embarcación de la embarcación a la luz de la embarcación de la embarcación de la embarcación Zdążyłem tylko zdmuchnąć cwikier do kartoflanki i naczelnik straży granicznej otarł się o mnie cholewą, popatrzył z góry i minął nic nie mówiąc. A miałby coś do powiedzenia, gdyby u chłopca wiejskiego zobaczył na nosie pince-nez! Matka mnie przestrzegała: tylko w ostateczności zakładaj te okularki.

banner