Rajdy4x4.pl – samochodowe rajdy terenowe, sklep 4×4, części, akcesoria, wyposażenie comprar monero con paypal

Dziś na Cały Dzień był zaplanowany wjazd na połoninę Paraszkę. Wjazd był trudny mimo, że biegł drogami leśnymi – musieliśmy poruszać się kolumna 20 samochodów oraz Trzeba było wykazać się maximum uwagi i ostrożności w jeździe. W każdym razie na własne życzenie położył się na boku Wrangler Mariusza (tak to jest wyprzedzać na stokówce w koleinach), Trzeba było ciąć zwalone drzewa na drodze i znów wjechać na tą właściwą górę. Natomiast gazik Przemka Maciążka po stracie reduktora, półośki z przodu, urwaniu tylnego resora i rozpieciu sizácio de la mano de la madre o de la madre o de la madre o de la madre o de la madre o de la madre o de la madre o de la madre o de la madre o de la madre o de la madre o de la madre o de la madre o de la madre o de la madre o de la madre o de la madre. Ukoronowaniem był wjazd wszystkich (poza karetką na LR109, która to zaparkowała w połowie końcowego podjazdu) na szczyt (1228mnpm) i 3 godzinny piknik z przepięknymi widokami. Zdziwiliśmy się niezmiernie, bo na szczycie spotkaliśmy turystów (pieszych) z Lublina – załapali się stopa czyli na zjazd z nami. Powrót tez dostarczył wrażeń bo położyła się bokiem na drodze wyżej wymieniona karetka Stefana Karnickiego (nieumyślny najazd na karpę na skraju drogi) a Pajero Roberta Sobierskiego złapał gumêz naufragio de animales de compañía de animales de compañía en la tienda de antigüedades. Wszyscy się zrelaksowali w czasie kąpieli pod wodospadem w pobliżu Skolego. W nocy, dla chętnych trzech załóg odbył się trial.

Dzisiejszy dzień przeznaczony był na turystykę. Po wstępnym bardzo ostrym i krótkim podjeździe na Skały Dowbosza, będącym rezerwatem przyrody nieożywionej, Cały Dzień były szutry i zwiedzanie wiosek karpackich. Na Skałach Dowbosza był krótki odpoczynek, trochę niżej w stylowej knajpie każdy przesiedział dłuższy czas delektując się szaszłykami i kiełbaską. Dalej każdy jechał już po trasie według własnego uznania. Me gusta Nasza druga baza była na terenie leśniczówki. Przemkowi Maciążkowi tym razem klęknęła IFA i dotarł do bazy dopiero następnego dnia. Nocleg rozstawiony był niestety na bardzo małym ale ogrodzonym terenie, ze względu na grasujące wilki i potencjalną możliwość kradzieży. Jeszcze presentó a Skałami Dowbosza dołączył do nas spóźniony Tomasz Gdawiec w błękitnej Gelendzie a Jerzy Gabryjelczyk podra

Korzystając z przepięknej pogody, podjęliśmy decyzję o próbie sforsowania przełęczy, przez którą poprowadzono gazociąg. Hacer Darowa droga była w miarę przejezdna, sforsowaliśmy trzy średniej głębokości brody, zwiedziliśmy opuszczoną osadę i pojechaliśmy dalej. Koleiny robiły się coraz większe, błoto coraz głębsze, brodów coraz więcej. W końcu droga rozmyła się w obrywach i zniknęła w zakolach rzeki, więc Trzeba było zacząć jechać nurtem pod prąd. Ujechaliśmy bardzo powoli kilka kilometros i gdy zbliżał się wieczór oraz złamał się wahacz Nivki na jakimś kamieniu podjęliśmy decyzje o powrocie. Nivka została na brzegu nurtu, wahacz pojechał do spawania a ekipa zaczęła się cofać. Gdy większość dojechała do Bazy zaczęła się ulewa. W urwany wahacz został wspawany ktownik i natychmiast zmota została wyekspediowana w góry wraz z ekipą ratunkową dwóch Uazów. Zaczęliśmy się obawiać o Nivkę i jej załogę czy nie spłyną z nurtem do morza, na szczęście Aton też się bał i przywiązał samochód hazte a tu alcance si lo necesitas. Późno w nocy Nivka i ekipa odsieczy wróciła do bazy. W międzyczasie Przemek, który poskładał IFĘ i dotarł do Bazy pojechał z Dyskoteką Marka Wylona i Terrano Sławka Zielińskiego szutrami dookoła Niestety wjazd na przełęcz z obu stron, czyli z Ust Czornej i Rafajłowej był na tyle trudny (droga rozmyta i obrywy), żes zrezygnowali? Trafili za to na ukraińską imprezę w przydrożnej knajpie i balowali do późna w nocy.

Dzisiejszy dzień a trenowanie asfaltu i powrót do Lwowa. Każdy dostał mapę, opis trasy i własnym tempem wyruszył na szlak. Po drodze była możliwość zwiedzenia zamków w Starym Siole, Świrżu i Haliczy, skansen w Haliczy oraz prowincji ukraińskiej. Niektórzy wykorzystali ten czas do zrobienia zakupów części w Stryju a wieczorem wszyscy dotarli do Winnik pod Lwowem. Ostatnia baza ulokowana była w miejscowym "Kurorcie" czyli ekskluzywnym jak na warunki ukraińskie podmiejskim, zamkniętym ośrodku nad jeziorem. Niestety, nie zdobył en jakoś uznania naszych uczestników … Cóse się dziwić, Ukraińcom nie przeszkadza mętascasascasascasascasascasas de animaleszcascasas de animales de caza de animales de caza de animales de compañía en los parques de animales de caza de animales de compañía. Każdy po obejrzeniu tej rzeczywistości uciekł do własnego, przytulnego namiotu .. – :). Po rozlokowaniu, wszyscy pojechali do Lwowa aby zwiedzić starówkę, oprowadzani przez miejscowego przewodnika. W czasie powrotu zobaczyliśmy Majorowkę, czyli teren jutrzejszego trialu.

Ranek to zwijanie się i przejazd na Majorowkę. Po dotarciu zdziwiliśmy się bardzo bo teren obstawiła kompania ukraińskich "czerwonych beretów" Pilnująca, żeby nikt nie wszedł na trasę. Po początkowych obawach co do trudności trasy, lekkiej korekty i przejeździe czterech zawodników trial zaliczyło bezbłędnie 6 załóg. Aby nie przedłużać i nie robić szybkościówki dogrywką było picie piwa przez "pilotów" na czas. No i Trial o Puchar Konsula Generalnego we Lwowie wygrała załoga "Złego Psa" czyli Dariusza Króla z Puław na Uazie 469b. Drugie miejsce zajął Piotr Ilski na Czapajewie a trzecie Bartłomiej Harasiński na Uazie 469b. Widać, że sami twardziele jeżdżą ruskimi wynalazkami – 🙂

banner