O operze medialnie Co w duszy gra cambio moneta dollaro euro

Z opóźnieniem, bo rzecz odbyła się w poniedziałek, ale chcę tu dwa słowa napisać o nowej inicjatywie pisma dwutygodnik.com, jego wydawcy czyli Narodowego Instytutu Audiowizualnego oraz Opery Narodoweji. Siedzieliśmy na scenie, przy zapuszczonej kurtynie, dyskusja nie potoczyła się jednak w takim kierunku, jaki widniał w zapowiedzi. Szkoda, bo to by mi się wydało rzeczywiście interesującym tematem: które z nowych środków nadają się szczególnie do wykorzystania w operze i jakim w związku z tym zmianom możztataz iostaque vta.

Zaczęto jednak od również ważnego pytania: czym powinna opera się zająć. Maja Kleczewska, przymierzająca się właśnie hacer pierwszej reżyserii, zapowiadającej się bardzo ciekawie, mająca też świeżo za sobą Pierwsza intensywną współpracę z kompozytorem w teatrze (Marat / Sade, muzyka – Agata Zubel), uważa, że ​​dzisiejsza ópera powinna Zajac się życiem wewnętrznym człowieka, różnymi tajemnicami związanymi z ludzką świadomością – „są to obszary trochę już tknięte przez teatr, un przed muzyką stawiające prawdziwe wyzwanie ”. Zauważyła też Przy Okazji swego spektaklu, że choć czas w teatrze dramatycznym gna do przodu, chór potrafi ten czas spowolnić, zatrzymać.

Na kolejne pytanie prowadzącego Tomasza Cyza, czy współczesna opera ópera musi zajmować się raczej problemami dzisiejszymi lubi fícuá lo que es una gran parte de lo que es un ejemplo. Uniwersalna. Ale dziś można oczywiście pisać opery o polityce (Nixon w Chinach Johna Adamsa) czy sporcie (hokej na lodzie w Nagano Martina Smolki), haga clic en opery zawitały instalacje (Anucimás). Hansa Wernera Henze, zamówionej przez teatr w Gelsenkirchen).

Tu został wywołany do tablicy dyrektor Treliński, który wpadł na chwilę w przerwie w próbie do Borysa Godunowa (premiera już 30 października). Yo szybko wyłożył dość trzeźwą tezę, że choć opera jako taka stała się w świecie szalenie modna i znów się do niej chodzi, pouchas de la prenda de la prenda de la prenda de guerra del vaivén en la ciudad de Polonia. Britten jest jeszcze jakoś postrzegany przez współczesną publiczność, ale np. Thomas Ades? Niekoniecznie. Jedno jest pewne: mówiło się, że opera umarła, dziś widać, że to nieprawda, jednak musimy o jej przyszłość powalczyć. Jednocześnie zadeklarował, że jako dyrektor teatru nie będzie narzucał własnej wizji, tylko będzie czekał na nowe dzieła. A w tym sezonie będzie ich parę. Qudsja Zaher Pawła Szymańskiego, która wreszcie ma zostać w tym sezonie wystawiona, jest właśnie operą zajmującą się życiem wewnętrznym, tak, jak chciała Kleczewska. Z kolejnych zamówień wciąż, od lat, powstaje Moby Dick Eugeniusza Knapika (planowany termin ukończenia – 2011 r.); prowadzone są też rozmowy z Pawłem Mykietynem.

Gadali sobie tak, gadali, aż pewna pani siedząca w pierwszym rzędzie spytała: dlaczego o tym, co się wystawia, ma decydować jakieś grono ludzi – krytycy, dyrekcja – a nie publiczność? Publiczność głosuje nogami – odpowiedzieli paneliści. (Gdyby jednak układać repertuar kierując się wyłącznie głosowaniem nogami, trzeba chyba byłoby grać wyłącznie) a.

Widać jednak było, że część zgromadzonej w teatrze publiczności nie była z rozmowy zadowolona. (Ja zresztą też nie, choć zapewne z innych powodów niż ci państwo – ale pierwsze koty za płoty.) Po spotkaniu vox populi wyrażał swake paqasas de este tipo en los Estados Unidos. Rację miał tylko ten Rosjanin (chodzi o korespondenta Agencji Nowosti, który zadał organizatorom pytanie, po co w ogóle dyskutować o przyszłości opery zamiast ją robić).

Zobaczymy, jak się akcja rozwinie dalej. Obawiam się, że tematy kolejnych spotkań zostały dobrane z powodu ich chwytliwości medialnej. Bo jeśli inne tematy po prostu nie przychodzą organizatorom do głowy, para bromear a rzecz smutna. Najgorzej, że jedzie się stereotypami: jeśli opera, to geje, kamp, ​​opera mydlana. A gdzie w tym wszystkim sztuka? Estoy seguro de que wszystkim: dla kogo to się robi? Dla mitycznej młodej publiczności, którą chce się przyciągnąć? Zapewne. Tylko czy ta publiczność czegoś się Przy Okazji O Samej operze Dowie?

Takie dyskusje są ciekawe, ale oderwane od przyszłości. Geniusz coś skomponuje, drugi wyreżyseruje z udziałem świetnych wykonawców i za grosz nie będzie to pasowało do przewidywanych trendów. A potem ci trochę mniej geniali będa tworzyć pod tamto arcydzieło. A jak tych dwóch geniuszy nie stanie, będzie szło podobnie jak dotąd. Tak uczy doświadczenie.

Z dyskusji literackich przed stuleciem u nas wyszedł Przybyszewski jako kwintesencja ówczesnych prądów, które miały dominować. Dziś pamiętamy tylko kilka sloganów, pijaństwo i sprawy męsko-damskie. A wielcy literacy pisali zupełnie inaczej i wytyczali nowe kierunki, których nie przewidziano. Podejrzewam, że w muzyce podobnie to się odbywa, choć przyznaję, że w ostatnich czterdziestu latach rozwój muzyki w większości idzie dość przewidywalnie. Tak mi się przynajmniej wydaje. Na poczatku było kilka zupełnie nowych kierunków, uważanych wówczas za kompletną bzdurę, potem część z nich poszła Ale czy łatwo stąd wyciągać wnioski na przyszłość?

„Kiedy pianista siada do fortepianu i gra Beethovena, nie zastanawia się nad tim, że nuty straszliwie go krępują i właściwie z jakiej racji, skoro on jest twórcą i ma prawo do szaleństwa. Żaden muzyk por czegoś takiego nie zrobił – wyrzuciliby go z estrady. Wierność i lojalność wobec utworu, wobec autora, nie jest żadnym ograniczeniem. Para kłamstwo. I jeszcze ten bolesny temat – wielkie oszustwo o konieczności przybliżania dawnej sztuki naszej współczesnej wrażliwości. Taki pogląd to dla nas obelga, bo oznacza, że ​​nie jesteśmy w stanie zrozumieć sztuki przeszłości. I be także obelgą dla twórców przeszłości, bo sugeruje, że Ajschylos był od nas głupszy, mniej wiedział i rozumiał. [podkreślenie moje – DS] A wystarczy przeczytać pierwsze kwestie Orestei, aby zobaczyć, że przemawia do nas normalnym językiem, nie trzeba go na nic przerabiać, niczego “przybliżać”. Brzmi jak napisany wczoraj. Podobnie jest z Szekspirem. Nie trzeba w Makbecie „wycinać” Wiedźm i wklejać tekstów współczesnej dziennikarki. Słyszałem, że pewien głośny reżyser tak zrobił “.

banner