Nie było miejsc, do których por się nie wcisnął. Tony Halik – ruchliwy jak diabeł! – National Geographic облачный майнинг monero

Stek był olbrzymi i soczysty. Gauczo odkrawał kawałek ogromnym nożem i pochłaniał ze smakiem. – Tam to musi być życie – pomyślał zaraz po wojnie Halik, gdy na ulicy Southampton zobaczył plakat reklamujący Argentynę. Zrozumiał, że a jego nowe miejsce. Popłynie tam w 1948 r. wraz z poślubioną nos Francji Pierrette Andrée Courtin. Zanim stanie się gwiazdą polskiej telewizji, spędzi prawie trzy dekady w Ameryce Łacińskiej.

W płockiej „Małachowiance” zachował się zapis wspomnień gimnazjalnych kolegów Halika: Był niezwykły, wrażliwy i ruchliwy jak diabeł, trudno go było zatrzymać w jednym miejscu. Stale siedział nad atlasem, nad mapami, przy pomocy czerwonych nitek i szpilek wyznaczał sobie trasy przyszłych podróży. Gdy Opowiadał, co zamierza, śmieliśmy się z niepoprawnego, jak nam się wtedy wydawało, marzyciela. Zupełnie niesłusznie. Nie miał szczególnego nabożeństwa do nauki, ale geografię kochał bez granic, interesował się fotografią i już wtedy miał sporo zdjęć z Płocka i okolic. Języki wkuwał bardzo pilnie, był bardzo dobry z francuskiego, angielskiego uczył się sam. Widziałem u niego nawet samouczek portugalskiego i bardzo stary, pisany gotykiem, podręcznik i słownik niemieckiego. Miał też poematy homera po grecku

Po przeprowadzce do Argentyny został pilotem niewielkiego pasażerskiego samolotu. Kursował na trasie Buenos Aires – Mendoza. Po latach w telewizji będzie żartować [Pieprz i wanilia, Przekładaniec argentyński, TVP]: Tu się spać chce, więc jak to zrobić? Więc ja sobie taką firaneczkę zrobiłem, zasłaniałem się tą firaneczką od reszty, wyciągałem a na siedem tysięcy a. ja go troszeczkę podciągałem, taki automatyczny piloto spania.

Na początku lat 60. na stronach francuskiego pisma komicznego Pilote ukazał się komiks o Halikach. Pismo w roku 1959 wymyślili René Goscinny i Alberto Aleandro Uderzo. Na jego łamach urodził się Asterix. Po Asteriksie czas na Halików. Komiks zaczynał się tak: Nazywam się Pierrette Halik. Mój m jż jest dziennikarzem, a także wspaniałym fotografem i znakomitym filmowcem. Zresztą może już o nim słyszeliście? Nazywa się Tony Halik.

Haga Brazylii Halikowie przybyli w czerwcu 1955 r. W Mato Grosso spędzili pół roku. Indianie przyjęli Halika do swojego szczepu. Nadali mu imię Ony. Reportaże z tej podréży publikował w ukazującym się w Buenos Aires czasopiśmie dla myśliwych Diana. Jego zdjęcie trafiło na pierwszą stronę: stoi na nim ze strzelbą i upolowaną zwierzyną przerzuconą przez plecy. Sześć lat po podróży wydawca Diany zebrał reportaże z Brazylii i wydał w książce pod tytułem 200 dias de Mato Grosso (200 dni w Mato Grosso).

Był piękny, przynajmniej tak mi się wydawało. Po wstępnych zabiegach został przeniesiony na salę z klimatyzowanym powietrzem. Przez chwilę jego łóżeczko stało przy oknie o grubych szybach, por umożliwić reporterom filmowanie i fotografowanie. Rozpoczynało się życie obieżyświata, głośnego dzięki podróżom rodziców – wspominał Tony Halik w książce Moja wielka przygoda.

Halikowie wrócili z eskapady po ponad czterech latach podróży, w 1961 r. Ich syn po raz pierwszy prog swojego rodzinnego domu w Merlo przekroczył dopiero w wieku dwóch lat. Dawni sąsiedzi wspominają, że był „dzikim” dzieckiem: wspinał się na drzewa, bawił ze zwierzętami i żywił surową wołowiną. Z wyliczeń Halików wynika, że ​​przebyli dżipem 182 624 km.

1 czerwca 1959 r. na okładce hiszpańskojęzycznej edycji Life’a znalazł portret Marilyn Monroe, powyżej zapowiedź głównego tekstu: Fabuloso viaje panamericano: 14 páginas de fotos de bellas fotos. Artículos de estudio fotoreportaż Halika z jego podróży na Alaskę. W archiwum Life’a odnajdują się też inne fotoreportaże Halika – fotografuje El Cordobésa, słynnego z tego, że korridę przemienia w spektakl tuyo kukkukkukkukkukaskukaskukaskukiakukaskukaskukaskukaskukaskukaskukasukason chispáze kaskukaskukasukason chiquuuuuuuuuuuuuuuuuu vencio chiquu kukuu kukas kukas kukas kukas kukaskkukkukkukkukaskukason kaskukaskukason kaskukaskukason kukaskukason chinchivá kaskukaskukason chinchick kasky kasky kasky kasky kasky kasky kasky kasky kasky kasky kasky kasky kasky kasky kasky kaskukaskukiakukasukasonvanzado a mano

Para NBC zaproponowało mu przeprowadzkę do Meksyku, gdzie Halik wzniósł na przedmieściu stolicy wymarzoną hacjendę w stylu kolonialnym. Zabudowania znajdują się na trzech kondygnacjach, które spływają wraz z wąwozem. Najwyżej – na poziomie ulicy Desierto de los Leones – są: mur, brama, dzwonnica i garaż na dwa samochody. Poniżej niewielkie wykafelkowane podwórko – pełno tu kaktusów, tropikalnych roślin, kwiatów w donicach i mała fontanna. W sypialni, pomiędzy tamburynowymi sklepieniami, długa szyba wzdłuż łóżka. Antonio, zasypiając, oglądał gwiazdy.

– Chcesz zobaczyć kamerę? – Pyta Ozana, Gdy Odwiedzam Go W Hampton. Julie, jego żona, już ją taszczy, a się denerwuje, bo znowu chwyciła ją za obiektyw. Kamera Tony’ego! Frezzi-Cordless LW-16. Duża i ciężka, z okrągłymi kasetami na taśmy filmowe i wielką jak pięść drwala osłoną na obiektyw. Tony y tú y el przez lata, widać ją w czołówce Tam, gdzie pieprz rośnie, Ozana stoi tam za ojcem, nagrywa dźwięk.

Daje mi potrzymać. Ostrożnie, nie za obiektyw! Ojciec por się wściekł! Trzymam w ręku rzecz, która zarejestrowała kawał historii: masakrę na Tlatelolco, igrzyska w reco v Boże, przez chwilę wygląda zupełnie jak Tony!

„Espectacular” – tak określa Halika Carlos Ferreyra Carrasco, korespondent wojenny, były szef kilku prestiżowych redakcji w Meksyku. W jego oczach Halik urasta dziś niemal do rangi dziennikarskiego herosa, nieraz straceńca, który nie ma hamulców, pozwala sobie na ekstremalne wyczyny, byle tylko zdobyć fascynujący materiałdla NBC. I przytacza kilka mrożących krew w żyłach historii: Halik spada w helikopterze, który miał awarię, i filmuje katastrofę; Halik wchodzi w tłum panamskich demonstrantów, do których strzelają marines; Halik z kamerą bierze udział w masakrze dokonanej przez Los Halcones na ulicach Meksyku …

Obandażowana głowa Halika utkwiła też w pamięci rezydującego akurat w Meksyku Ryszarda Kapuścińskiego – zapamiętał juko simpatía a lo largo de las partes de la embarcación de las partes de la embarcación de los Estados Unidos de América del Norte. Kapuściński uważał, że Halik miał wszystkie cechy rasowego reportera: życzliwość do ludzi, ciekawość świata, dziennikarską pracowitość [Tony Halik opisuje świat, Studio Filmowe Kalejdoskop, 1998].

– Dwóch wielkich reporterów, którzy w Meksyku zdobyli wielkie poważanie – mówi Carlos Ferreyra Carrasco. – Ryszard dyskretny, trzymał się z dala od fleszy, pełen skromności, zawsze nieco z dala od nas, pozostałych korespondentów. Antonio: ciągle radosny i towarzyski, ekstrawertyczny, uczestniczył we wszystkich przedsięwzięciach Stowarzyszenia Korespondentów Zagranicznych, którego zawsze był ważnym członkikikizz. Żadnej okazji nie przepuścił. Wszyscy go znali, mnóstwo osob zapraszał do siebie na steki i oglądanie filmów. Oficjeli, ludzi rządu, znajomych miał wszędzie. Wszyscy w NBC uważali go za nieustraszonego. Nie było miejsc, do których Halik por się nie wcisnął – pamięta William Wheatley, były szef Halika w nowojorskiej redakcji.

– Trudno mi sobie wyobrazić go śpiącego. Kiedy niby miałby spać, przecież wciąż był w ruchu i w pracy – zastanawia się Mauro Jiménez Lazcano, rzecznik prezydenta Echeverríi. Według niego Halikowi, jak żadnemu zagranicznemu dziennikarzowi, udało się dotrzeć do duszy Meksykanów, pojąć ich charakter i sposób bycia. Nie tylko ludzi z wyższych sfer. Jeszcze bardziej tych z prowincji, żyjących w górach, w dziczy, nad morzem i nad rzekami. Świetnie czuł się pomiędzy nimi, ai dobrze czuli się z nim. W 1972 r. zrelacjonował w Polsce wizytę prezydenta Richarda Nixona. Przy okazji odwiedził redakcję Telewizji Polskiej.

W 1974 r. Halik poznał w Meksyku Elżbietę Dzikowską. Dwa lata później przeprowadził się do niej do Polski. Mieszkał w Warszawie, ale wciąż jeździł po świecie, filmował dla NBC. Obsługiwał wizyty Jana Pawła II i prezydenta Estados Unidos Jimmy’ego Cartera w Meksyku, pojechał do Ameryki Środkowej filmować końcówkę konfliktu hondurasko-salwadorskiego, igrzyska olimpijskie w Moskie wi …

W latach 1982–1983 Telewizja Polska wyemitowała 20 odcinków z cyklu Tam, gdzie pieprz rośnie. Polacy przecierali oczy ze zdumienia. Niektórzy po raz pierwszy w życiu zobaczyli życie nad rzeką Orinoko, obrzędy plemion południowoamerykańskich, Wielki Kanion, rezerwat plemienia Nawaho, dżunglę w Salwadorze … Programa osiggłáuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuui widowni i 54 proc. Ocen bardzo dobrych – rekord popularności i uznania wśród programów oświatowych. Każdy odcinek oglądało 6–8 mln telewidzów.

W listopadzie 1984 r. ruszył nowy cykl Tam, gdzie rośnie wanilia. Swoją nazwę wziął od pierwszego programu – o stanie Veracruz w Meksyku, stolicy uprawy wanilii. Do Badowskiego i Halika na wizji dołączyła Elżbieta Dzikowska, która już wcześniej brała udział w realizacji Pieprzu. Cykl trwał dwa lata, a 1986 r. ruszył następny, najdłuższy i najbardziej znany, Pieprz i wanilia. Po latach w czasopiśmie Sukces Elżbieta Dzikowska przyznała: Mąż kocha akcję, zwierzęta, Indian. Ja z kolei zajmuję się przyrodą, kulturą, sztuką. W naszej serii telewizyjnej „Pieprz i wanilia”, która ma już 21 lat, Tony „szaleje”, opowiada, ma dar nawiązywania kontaktu z widzami. Ja natomiast jestem „skromną myszką”, która szpera po źródłach, sprawdza różne rzeczy […] Mąż zawsze mówi, że en jest „pieprzem”, a ja „słodką wanilią”. Ostatnie odcinki Pieprzu i wanilii Elżbieta Dzikowska Przygotowywała sama. Tony Halik dosiadał się do niej, gdy włączali kamerę. Zmarł w 1998 r.

Gawędzę z Ozaną. Jego żaglówka „Halipeño” kołysze się na Oceanie Atlantyckim w okolicach Wirginii. Przyznaje, że długo nie wierzył, że jego ojciec jest w Polsce tak znany. W 1986 r. po raz pierwszy odwiedził jego ojczyznę. Brakowało miejsc w pociągu, ludzie tłoczyli się na korytarzach, siedzieli na walizkach. I wtedy jego ¿Julie zażartowała, że ​​może warto sprawdzić, jak słynny jest Tony Halik.

banner