MONIDO otwarcie wystawy 24.02.2011 Ośrodek Rozdroża cómo hacer dinero en línea en nigeria 2016

Haga wystawy zgromadzono około 30 oryginalnych prac pochodzących z archiwów prywatnych osób. Nawiązano kontakt z osobami zajmującymi się wytwarzaniem i sprzedażą kolorowanych portretów (tzw. Monideł), które wypożyczyły bądź też bezpośrednio wc. Została opracowana forma ekspozycji: prezentacja prac na ścianach (passe-partout przymocowane bezpośrednio do ściany) oraz gabloty z akcesoriami do retuszu oraz negatywami i odbitkami. Zaprezentowany zostanie także fragment filmu Antoniego Krauzego (1969), którego fabuła oparta jest o opowiadanie Jana himilsbacha.

Osoby zamawiające, czy pragnące zamówić portrety rodzinne do własnego domu, nie słyszeli o nazwie „monidło” z ust osób realizujących zamówienie. Nazwa „monidło” wzięła się z Całą Pewnością ze środowiska fotografów, rzemieślników z zakładów usługowych uprawiających fotografię. Nie wykluczone, żes de określenie, najczęściej odnoszące się do portretów ślubnych, choć nie tylko, wzięło się ze złośliwości, czy uszczypliwoz, tz, kióróróróróręęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę Ta część fotografów albo nie umiała, albo miała wystarczającą klientelę, por nie zajmować się monidłami. Być może było a ujmą. Nie mniej było a określenie funkcjonujące wyłącznie wewnątrz grupy twórców – rzemieślników znających technikę technowę powstawania monidła. Używanie tego pojęcia mogło służyć jako żargonowe określenie, skrót językowy pewnego typu zlecenia – dobrego jak każde inne. Nie musiało pierwotnie posiadać konotacji negatywnych, a może wręcz oznaczało podziw, że tak umiejętność pozyskiwania klienteli posiadała piada pewna grupa fotografów.

Polaco „monidło” z Całą Pewnością pochodzi jednak od zdolności mamienia. Rozszyfrowanie dziś tego pojęcia bez szerszych badań jest poważnie utrudnione. Można pójść dwoma tropami. Ws to:::,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, ym ym ym ym zbajerować i zarobić. Wszystko zdaje się wskazywać, że “monidło” zostało ukute w środowisku „szemranym” – może warszawskim? Przemawia za tym użycie tej nazwy w opowiadaniu Jana himilsbacha z lat 60. pod znamiennym tytułem Monidło. Wydaje się również, że nieomal za przyczyną literata, kamieniarza nagrobnego, Jana himilsbacha ugruntowało się wyłącznie pejoratywne znaczenie tego pojęcia, dla wielu utożsamianego z kiczem.

Wydarzyła się rzecz nieprawdopodobna w polskiej nauce: wśród polskich badaczy – etnografów, kierujących się niewątpliwie swoistym poczuciem smaku, wykluczono ze strefy badańa zjawisko wokkko. Przemilczano i zignorowano istnienie portretów ślubnych i rodzinnych o charakterze monidła, funkcjonujących w nieomal każdym domu na prowincji. Muzea etnograficzne, skanseny nie eksponują takowych obrazów fotograficznych. Sprawa wydaje mi się wręcz skandaliczna. Broma a swoiste cenzurowanie estetyki ludzi prostych, mieszkańców wsi.

Každý kto ZnAl i pamięta Chate, dom Wiejski, NIE będąc koniecznie badaczem naukowym, muzealnikiem czy pracownikiem skansenu, wie, że w wiejskiej izbie, que wnętrzu Domu, znajdowały się bardzo nieliczne przedmioty ograniczone hacer rzeczy i narzędzi niezbędnych, racjonalnych w swych funkcjach, przeznaczonych hacer codziennego użytku. Wynikało to z jednej strony z ubóstwa, z drugiej z funkcjonalności tych przedmiotów, jak i ograniczonej wielkości chat. Każdy przedmiot miał swoje znaczenie i swoje miejsce, w którym stał. Ściany w chałupach miały zaś specyficzną rolę. Dotyczyło głównie izb reprezentacyjnych. Wisiały tam święte obrazy i na domiar ważności, właśnie monidła.

Kolorowany portret ślubny powstawał po znacznym upływie czasu. Nie powstawał z wielu powodów w dniu ślubu: ekonomicznych, znacznej odległości od zakładów fotograficznych, braku na miejscu fotografa czy też aparatu w rodzinie. Tych powodów szczególnie w Polsce było więcej. Co rusz czas wojen i pożóg oraz chroniczne ubóstwo. Ta idea „odtworzenia” ślubu wydaje się zamierzeniem sentymentalnym i romantycznym. Zamówienie monidła ślubnego odbywałł się często po kilkunastu latach. Znane są przypadki, gdy zamawiały takie portrety osoby owdowiałe. W takiej postawie widzimy ducha idealizowania związku dwojga ludzi. Jeżeli mówimy o portrecie ślubnym, to ma on być zgodny z aktem ślubnym, sakramentalnym braniem siebie „na dobre i na złe”. Staje się obrazem uniwersalnego dobra, zamiaru bycia doskonałym w znaczeniu wręcz ewangelicznym. Znając swoje grzechy i przywary, słabości i ułomności, małżonkowie pragną utrwalić siebie w obrazie idealnym. I takim obrazem stało się monidło. Za sprawą wprawnego fotografa wygładzającego i upiększającego zmęczonych pracą na roli bohaterów. Spróbujmy popatrzeć na to monidło oczami i marzeniami tych ludzi.

Od pewnego czasu istnieje dość wyraźne zainteresowanie techniką, formą i swoistym urokiem obrazów fotograficznych retuszowanych i kolorowanych, powstałych w odeszłej epoce. Oczywiście tego zainteresowania nie wykazują w dalszym ciągu etnografowie, lecz młodzi twórcy – plastycy, fotograficy. Zdarza się jednak nader często, że monidłem, czy ideą monidła są określane dziwne i kuriozalne obrazy lub sytuacje artystyczno-obyczajowe (np. Dekoracje lokali gastronomicznych).

Czego bym się bał zdecydowanie, to, że przy sentymentalnym powracaniu i stylizowaniu pod estetykę określaną mianem „monidła”, może się to odbywać z obciążeniem owego wcześniej ukutego pejorcelánce bizcochilankcelcazozcelcecececececequiacelcecececececece.es Tym samym idea pierwotna retuszowanego (w dobrej wierze) portretu, w nowej sytuacji powoływania si it na tamtą estetykę, myśląc lekceważąco czy też kpiąco, jest nadużyciem. Nie przysługuje się w żadnej mierze naukowej rehabilitacji monidła. Para, że ​​techniką monidła zafascynowana jest młoda generacja fotografików może z jednej strony świadczyć, Współczesne wielkoformatowe reklamy, wistelące billboardy z podobiznami polityków lub celebrytów, mają wygładzane, podkolorowane wizerunki. Zmęczeni praktykami rodem z Photoshopu, zaczynamy z sentymentem powracać do manualnych opracowań zdjęć. A drugyj strony jest ogólna tendencja powracania do dawnych technik, momentami ułomnych (z punktu widzenie idealnego obrazu cyfrowego) jak fotografia otworkowa, koloidowa itp. A ta sytuacja stawia nas o krok od rehabilitacji, właściwego zrozumienia idei i sensu „monidła”.

banner