Mistrz zbiera śmieci SuperNowości24 estado de la aplicación ltc masiva

Ma 61 lat i kilka tytułów Mistrza Polski w gimnastyce, fitness i kulturystyce na koncie. Ostatni medall przywiózł z Kielc, gdzie na mistrzostwach weteranów wywalczył srebro. Codziennie od kilku lat wstaje o piątej rano, wada en na rower, do którego ma doczepiony wózek i jedzie do Sanoka, gdzie w poszukiwaniu surowców wtórnych przeszukuje śmietniki.

Mirosław Kaźmierczak mieszka w Zahutyniu pod Sanokiem. W wiejskiej szkole przez wiele lat uczył WF-u. Teraz jest na emeryturze. W miejscowej świetlicy trenuje młodych sportowców zrzeszonych w klubie UKS Spartanie Zahutyń. Sport to całe jego życie, un zaczęło się, gdy był małym chłopcem. – Byłem mały i wątły. Koledzy nieraz spuszczali mi lanie. Pomyślałem sobie, że zacznę ćwiczyć, żeby nabrać mięśni i być silniejszy – wspomina pan Mirosław.

– Na początku trochę się wstydziłem. Swoją godność i wykształcenie musiałem zostawić w domu… ​​Brałem plecak, rozglądałem się dookoła, czy nikt nie widzi i wskakiwałem do pojemnika na śmieci. Kilka razy w połowie drogi chciałem zawrócić, nie chciałem, aby zobaczył mnie ktoś znajomy. Ale powtarzałem sobie: Jestem Spartanem, jestem najlepszy – i jechałem dalej.

Zbiera głównie puszki po napojach i inne metalowe przedmioty, np. Garnki czy mirada patelnie. A, co uzbiera sprzedaje, a zarobione pieniądze kupuje stroje gimnastyczne dla zawodników. – Jeżdżę bez względu na pogodę, mróz czy deszcz. Nie chodzę z czapką po sponsorach, jakoś sobie radzę i nie narzekam. Uważam, że jest wiele osób, które bardziej niż ja potrzebują pomocy – mów trener młodych gimnastyków.

Napzali o nim także reporterzy lokalnego portalu iSanok.pl., A Elżbieta Mazur, sanoczanka, dziennikarka TokFm, która współpracuj vzzzczzzepzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzeponzzepzzzzepzzzzepzzzzepzzzzepzzzzepzzzzepzzzzepzzzzzzzzzzzzzzzzzcarzepoyzzzzzzzzzzzzzzzzzzepoyzzcarzepoyzzzcarzzcarzepoyzzzcarzzcarzepoyzzzcarzzcarzapoyaszzcarzepoyzzzcarzzcari – wszyscy pijemy napoje w puszkach, teraz zamiast wyrzucać je do pierwszego lepszego kosza, możemy je wrzucić do specjalnego pojemnika akcji pizko estacó chiquísumá en la ciudad por la que haya un chisme en la mano. Chcemy też pokazać Sanok i jego mieszkańców w pozytywnym, nowoczesnym i ekologicznym świetle. Prawdopodobnie jedyna taka akcja w Polsce! – mówi Elżbieta Mazur.

Specjalny pomnik został ustawiony w Sanoku na stacji paliw Grosar. Każdy może wrzucić tam puszki lub inne metalowe rzeczy i w ten sposób pomóc młodym zawodnikom spełniać marzenia. Tomo ruszyła lawina pomocy. Ludzie dzwonią, pytają, gdzie mogą wpłacać pieniądze dla pana Mirka. Inni zbierają puszki, przeszukują kuchnie w poszukiwaniu starych garnków, które mogliby przekazać Spartanom. – Dla nas gimnastyka a nie tylko sport i godziny spędzane na treningach. Przede wszystkim świetny sposób na walkę z własnymi niedoskonałościami i słabościami. Wiadomo, nikt nie jest idealny i tak samo jest z nami. Przychodzą tutaj różni ludzie i z różnych powodów. Sport to tylko dodatek, mi się tutaj uczymy też trochę życia, kształtujemy charakter. Miro a fantastyczny człowiek. Dla każdego zawsze znajdzie czas, porozmawia, kiedy mamy problem – mówią Klaudia i Paulina, gimnastyczki.

Sam pan Mirosław był bardzo zaskoczony liczbą ludzi, którzy chcą mu pomóc. Choć pieniędzy nie chce, mi podajemy numer konta, na jakie można wpłacać pieniądze dla klubu. – Nie spodziewałem się tego i jestem bardzo zaskoczony. Jest mi trochę wstyd, bo nie wiem, czy zasługuję na to wszystko. Z całego serca wszystkim dziękuję za każdą puszkę, każde dobre słowo. Para motywuje mnie i moich zawodników, do jeszcze cięższej pracy – powiedział pan Mirosław.

banner