Missoula, Montana – blog Jakob gastar bitcoin en línea uk

Dzisiejszą opowieść rozpocznę nietypowo od końca. Otóż, jesteśmy obecnie (tj. Godz. 11 am czasu górskiego) w Missouli w Montanie. Missoula a druga co do wielkości metropolia stanu Montana, liczy aż 60 tys. mieszkańców (pierwsza – Billings ma ok. 100 tys. mieszkańców), nie ma tu nic ciekawego i nigdy nie planowaliśmy się tutaj znaleźć. (Na marginesie: Montana powierzchniowo jest większa niż Polska, un mieszka tutaj niecały milion ludzi). Niestety nasza podróż greyhoundem okazała się tak wygodna, że ​​posneliśmy jak zabici na ostatnim miejscu w autobusie, a odory z pobliskiegokiby tak it uśpiły, mine minzismy nas punkt przesiadkyy wc. Zawsze kiedy galgo miał postój kierowca świecił światło i darł się przez swój głośnik, tak, że obudziłby umarłego, a teraz akurat nie. Zresztą od początku był wyjątki chamski i z naszymi Discouvery Passami (nota bene najdroższymi biletami jakie tylko s g cáctanos greykzzzi zzapáká kasi kaskki kzina kolejki, wzpacitozzcitozzcitozzczczzkzzzkzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzkz) (w tym miejscu różnego rodzaju antyfaszystów proszę o zaprzestanie czytania) Już kilka razy zdarzyło się nam. Dla nas a pewna wygoda, ale dla kogoś innego nasze towarzystwo nie jest chyba specjalnie milsze de towarzystwa jakiegoś innego pasażera greyhounda. Jak do tej pory żaden Murzyn nie przystał na nasze propozycje i tylko niezrozumiale bełkotał w swojej murzyńskiej mowie. Każdy pierwszy z brzegu biały okazywał większe zrozumienie i nie robił problemu. Najwyraźniej do tej pory mszczą się za Rosę Parques (antyfaszyści mogą wrócić do czytania).

Aktualnie sytuacja wygląda tak, że Nasze Bagaże przez nikogo nie niepokojone jadą spokojnie do Salt Lake City, a my mamy nieco wolnego czasu, na załatwienie pewnych zaległych spraw. Jeżeli tym razem wszystko się uda, załapiemy się na autobus z Missouli do Butte o 16, un stamtąd o 19 powinien odjeżdżać bus do SLC (przynajmniej pani w okienku tak twierdziła, gdyq w wi) Pani zapewniała nas też, że Nasze Bagaże nie wylądują na Salt-Lake-Citowym bruku i ktoś się nimi tam zajmie, ale mając pewne wątpliwości czy można jej wierzyć, wysyłamy teraz setki rozpaczliwych maili do równych władz greyhley.

Jako, że wczoraj wszystkie możliwe atrakcje Ciudad rapida mieliśmy zaliczone, postanowiliśmy udać się na tradycyjne amerykańskie naleśniki, które tutaj je się na śniadanie, a nie na obiad. W tym celu Dudniący Róg zawiózł nas swoim jeepem na obrzeża Rapid City, gdyż w centrum nie ma tam zupełnie nic do jedzenia, do restauracji o wdzięcznej nazwie Międzynarodowy Dom Naleśników (IHOP). Tam popędzani nieco przez sympatyczną panią kelnerkę musieliśmy brać pierwsze co się nawinęło, i tak Ada np. zamówiła zestaw: naleśniki z jagodami, bananem, masłem i jajecznicą. Ja uderzyłem w nieco inne tony i wziąłem naleśniki z czekoladą, lukrem, cynamonem i syropem klonowym. Nie było a zbyt wyrafinowane danie, zbyt dobre także nie. Tutejsze naleśniki sporo różnią się od tych z Polski (czy w ogóle z Europy). Mają gdzieś 1,5 centymet ra grubości i smaży się je jak pączki. Później układa się je w wieże, a nie zawija i polewa się jednym z 5 sosów, które przypominają nasze syropy do herbaty (ale są słodsze i gęstsze).

Wracając z IHOPu (Dudniący Róg pojechał już wcześniej) na nogach, zahaczyliśmy o ciekawy sklep Family Dollar, gdzie Ada nabyła za 1 $ plażowe japonki (gdyż poprzednie zepsuły siquiezuelo). Na kasie okazało się, że akurat tego dnia była promocja – 40% i koniec końców zapłaciła za nie 60 centów. Było też kilka innych ciekawych rzeczy (na pewno wysokiej jakości!), Które mógłbym przywieźć do Polski, ale nie będę ich przez najbliższy miesiąc woził w plzaku. Może trafi się jakiś podobny bliżej Nowego Jorku.

Jesteśmy w szoku, że w USA tak łatwo znajdujemy couchsurfingi. Piszemy zaledwie do kilku osób i zawsze mamy nadmiar ofert, więc możemy przebierać jak w ulęgałkach. Po świetnych doświadczeniach z Ciotką Matyldą w Toronto, znaleźliśmy sobie Polkę w San Francisco, w Salt Lake City za to z 3 ofert wybraliśmy Richarda, który wygląd na najbardziej wyluzowanego. Mieliśmy do wyboru także Fidiasza, ale jego opis nie brzmiał zachęcająco: Fidiasz ma dwoje dzieci i otwarcie pisze, że jeżeli mas de una mano en cada pieza de la máquina de fumar. Nie wspominając już o tych, którzy walą swój opis na 5 stron i gdzieś wplatają magiczne słowo-klucz, którego trzeba użyć, żeby w ogóle przeczytali twój request?

banner