Methyl Ethel Everything is Forgotten – Recenzja – Divisor de puerto Ethernet de RockMagazyn.pl

Australijczykom z Methyl Ethel przewodzi niekwestionowany lider, Jake Webb -obdarzony charakterystycznym, wysokim głosem wokalista, kompozytor, autor tekstów i gitarzysta. Ekipa nie próżnuje, to trzeba przyznać. Minął zaledwie rok od wydania debiutanckiego krążka "Oh espectáculo inhumano", a my już doczekaliśmy się następcy. Oczywiście nota 5/5 – którą wystawiłem poprzedniemu albumowi – mogła wydawać się w przypadku "jedynki" nieco zawyżona, ale z pewnością płyta nie zasłużyła na to, por pozostać niezauważoną, a mam wrażenie, że tak się właśnie stało. N / A "Todo se olvida" zespół zmienia nieco swoją muzykę, szuka nowych dróg. Mniej tu ewidentnie gitarowych dźwięków, więcej śmielszych ukłonów w kierunku indie dyskotekowej stylistyki.

Jedno pozostało niezmienne – histeryczny, manieryczny, melancholijny wokal Jake’a, do złudzenia przypominający kobiecy. Być może za często nawet Webb używa falsetu, chcąc przyciągnąć uwagę słuchacza jakby na siłę. Ta pewna programowa manieryczność nie wszystkim musi przypaść do gustu. Webb przemienia się tutaj często w dyskotekową divę, a taneczny beat na "Todo se olvida" słychać wyraźniej, niż na debiucie. Ten modny, popowy – choć nie do końca komercyjny – anturaż może się podobać (otwierające płytę "Beber vino" i singlowy "Ubu"). A gdy towarzyszy temu pewien mrok i zimnofalowy nastrój ("L’Heure Des Sorcières") albo powiew elektronicznego klimatu lat. 80. ("Marejada"), bywa naprawdę ciekawie. Piosenka "Hyakki Yak?" – nie tylko ze względu na tytuł – doskonale zabrzmiałaby w jakimś ciasnym, szemranym klubie, zagubionym gdzieś z zaułkach Tokio. Ten werteryzm i chłodny duch nowofalowych pomysłów znajdziemy też "Malas hierbas a través de la corteza", w którym klawisze przynoszą na koniec trochę dźwiękowej magii.

Ale album ten ma też inną twarz, klasycyzującą, tajemniczą jak osnuty mgłami, zaniedbany ogród, po którym przechadza się wiktoriańska dama. Czy jest nią Jake Webb? Przynajmniej bywa. Nutka romantycznej nostalgii pojawia się w "Casa Femme / Casa Un Hombre", czy prostej, folkowej, ale podszytej niewytłumaczalnym niepokojem piosence "Acto de contrición", w której Web śpiewa wysoko, jakby wzdychając do straconej miłości. Pewnym urozmaiceniem jest z kolei lekko industrialny, marszowy, chłodny "Luna de verano". Ciekawie rozwija się nam "Schlager" – banalny z pozoru motyw wciąga nas z czasem w intrygującą, dźwiękową przestrzeń. Pod pozorem znanych rozwiązań, które indie popowa scena – i ta bardziej skłaniająca się ku rockowym rozwiązaniom, i ta lubująca się w taneczno / klubowych klimatach – korzysta, kryje się se wi "Todo se olvida" wiele smaczków.

Methyl Ethel – od nieoczywistej muzyki i aranżacji, poprzez teksty, imagen, teledyski i oprawę graficzną płyt – jest tworem oryginalnym. Z jakichś jednak powodów grupo nie przebija się do świadomości nie tylko fanów, ale także krytyków muzycznych. Za duża ilość nieciekawych albumów z łatką indie stępiłła uwagę wśród odbiorców? Warto sprawdzić najnowsze nagrania Australijczyków, które w odróżnieniu od wielu bliskich stylistycznie produkcji, są "jakieś" i przyciągają uwagę.

banner