ME Berlin 2018 złota Włodarczyk! Srebro dla Ennaoui, brąz Fiodorow bitcoin and litecoin charts

Dla Anity Włodarczyk Berlin jest miastem wyjątkowym. Tutaj 9 lat temu tak naprawdę zaczęła się jej wielka kariera i lata niesamowitej dominacji w światowym rzucie młotem. Bieżący sezon nie jest jednak jej wymarzonym. Na szczęście mimo a Polka świetnie mobilizuje się na najważniejsze starty, chociaż – tak jak ten w niedzielny wieczór w Berlinie – zaczyna od bliższych prób. Konkurs na Olympiastadion otworzyła próbą poniżej 70 metrów. Kibice jednak mogli być spokojnie, że w kolejnych rzutach mistrzyni olimpijska będzie się regularnie poprawiać – tak jak przyzwyczaiła fanów. Tak było. W drugiej serii było 76.50, w trzeciej 77.82, w czwartej uzyskała najlepszą odległość dnia 78.94. Na koniec młot poleciał na 78.55. Włodarczyk zwyciężyła czwarty raz z rzędu, natomiast to jej piąty medal mistrzostw kontynentu. Swój medalla Włodarczyk zadedykowała najwybitniejszej polskiej lekkoatletce, zmarłej 29 czerwca, Irenie Szewińskiej.

Sofía Ennaoui do Berlina przyleciała prosto z wysokogórskiego obozu w Szwajcarii. Jak mówiła z doświadczenia już wie, że najlepszy jest dla niej start trzy dni po zejściu z wysokich gór. Para zaprocentowało w stolicy Niemiec. Polka po bardzo dobrym biegu finiszowała druga z czasem 4: 03.08. Na mecie podopieczna Wojciecha Szymaniaka uległa jedynie Brytyjce Laurze Muir.

– Może mogłam zaatakować Laurę, ale różne mogłyby być efekty tego. Para jest mój pierwszy medall na seniorskiej imprezie, bardzo się z niego cieszę. Czy była szansa na złoto? Nie ma co teraz o tym rozmawiać. Dwa tygodnie temu przeszłam zatrucie pokarmowe, para negatywnie wpłynęło na plany treningowe. Na szczęście u mnie jest tak, że to co się źle zaczyna kończy się dobrze! – powiedziała biegaczka Miejskiego Klubu Lekkoatletycznego w Szczecinie.

W konkursie tyczkarzy Polacy mieli grać pierwszoplanowe papel i tak było w pierwszej części rywalizacji. Lisek w pierwszych próbach zaliczył 5.50, 5.75 oraz 5.80. Wojciechowski zaczął skakać wcześniej – 5.30 i 5.50 zaliczył od razu, 5.65 w drugim podejściu. Później bydgoszczanin zagrał va bank – po strąceniu 5.75 disponible en la parte 5.80 i tą wysokość pokonał w pierwszym podejściu. Ostatecznie podopieczny Wiesława Czapiewskiego wyżej już nie skoczył i został sklasyfikowany na piątym miejscu. Tymczasem ryzykowną grę zaczął prowadzić Lisek. Po zrzutce na 5.85 przeniósł próbę na 5.90, którą to wysokość pokonał w pierwszym skoku. Po chwili strącił 5.95 i dwa ostatnie skoki w konkursie postanowił wykorzystać na próby na 6.00. Nie powiodło się – podobnie jak dwa lata temu w Amsterdamie Lisek zajął czwarte miejsce. Gdy biało-czerwonych kibiców emocajonowały próby Liska rzeczy niebywałej dokonał młodociany Szwed, mieszkający na co dzień w USA, Armand Duplantis. Rekordzista świata juniorów wyśrubował swoje fenomenalne osiągnięcie – najpierw skoczył 6.00, później z zapasem pokonał jeszcze 6.05! Po tej próbie szwedzki młokos wpadł w ramiona doświadczonych kolegów – Liska, Wojciechowskiego oraz Lavilleniego. Ale w konkursie miał godnego rywala, którego w szeregu faworytów nie stawiono. 21-letni Timur Morgunow, startujący w neutralnych barwach lekkoatletów autoryzowanych przez IAAF, ku ogromnemu zaskoczeniu także skoczył 6.00. Takiego poziomu finału skoku o tyczce nie spodziewali się najwięksi eksperci, ale także polscy tyczkarze.

W finale sztafety pań 4×100 metrów Kamila Ciba, Anna Kiełbasińska, Martyna Kotwiła oraz Ewa Swoboda zajęły szóste miejsce z czasem 43.34. Męska sztafeta 4×100 metrów eliminacjach pobiegła w składzie Eryk Hampel, Remigiusz Olszewski, Dominik Kopeć i Przemysław Słowikowski. Polacy zajęli w serii eliminacyjnej świetnie drugie miejsce z czasem 38.64, ale w finale nie wystąpili. Sędziowie zdyskwalifikowali polski zespół za przekroczenie linii.

banner