Marylin Monroe – dziewczyna, która umiała być szczęśliwa nawet wtedy, gdy była smutna – Oh! Me – Magazyn dla kobiet monero historia de precios

W czasie największej popularności, o przeszłości nie mówiła wiele. Tak było lepiej. Jak mogła o tym mówić, wtedy, kiedy choroba psychiczna stanowiła temat tabu? Mało kto wiedział, że jej matka boryka się z ciężką schizofrenią, agente MM nie chciał por diez fakt odbił się negatywnie na karierze aktorki. W wywiadach Marylin opowiadała więc, że jej rodzice nie żyją. Pewnym sensie była a prawda: nigdy ich nie było, tak naprawdę. Samotność i rozpaczliwe pragnienie akceptacji ukształtowało i ją, i jej wrażliwość.

Wczesnym popołudniem 1933 roku mała Norma Jeane stała na ganku białego domku z ogródkiem. Mieszkała tu od niedawna. Haz clic aquí para ver la versión completa de la página de inicio de sesión de correo electrónico. Z matką nie dane jej było spędzić wiele czasu. W pamięci idealizowała więc chwile, kiedy były razem. Obraz Gladys, uśmiechniętej i czułej, miała wyryty w serduszku. Chwile jej słabości, momenty, w których się załamywała, wymazywała z myśli jak gumką nieudane rysunki w zeszycie. Często wyobrażała sobie, jak mama zabiera ją do siebie, jak urządzają razem piknik, jak układają w wazonie kwiaty. W domu: w miejscu, w którym będą już zawsze razem. Jak zwykle rozpoznała ją już z daleka. Na pozór spokojna, ale wewnętrznie roztrzęsiona Gladys zjawiła się znów w jej życiu, tym razem por „zabrać małą na jeden dzień”.

Wiedząc, że kobieta ma problemy psychiczne, Ida Bolender, pod której opieką znajdowała się wówczas Marylin, nie zgodziła się powierzyć córki matce. Dziewczynka długo patrzyła w dal za znikającą gdzieś w parkowej alejce postacią. No tego widoku ciągle jeszcze nie potrafiła się przyzwyczaić. Jakiś czas później Gladys udało się „wykraść” Normę, zamykając podstępem Idę w jej własnym domu. Dziewczynkę udało się odzyskać, una Gladys znikła na jakiś czas. Kiedy wróciła, zdawała się być na tyle stabilna emocjonalnie, że zwrócono jej dziecko. Kupiła dom i pianino. Matka i córka zamieszkały razem.

Czas spędzony z mamą trwał kilka miesięcy. Marilyn zachowała go w pamięci jako cudowny, beztroski i szczęśliwy. Poza jednym, najtrudniejszym momentem. W 1934 roku, po serii testów psychologicznych okazało się, że choroba psychiczna 32-letniej Gladys postępuje. Ten obraz będzie towarzyszył Normie już do końca życia. Nie zdoła go w sobie „przepracować”, oswoić, odłożyć gdzieś „dalej” w głowie.

Stoi przy kuchennym robó, una Gladys leży na ziemi i na przemian para śmieje się, para płacze, bełkocząc coś niewyraźnie. Jej przyjaciółka, Grace, przytrzymuje jej nogi i ręce. Przerażona dziewczynka może tylko patrzeć i usiłować zrozumieć, co niedobrego dzieje się z najbliższą jej osobą. Chwilę później, w asyście policji Gladys zostaje wyprowadzona z domu i odwieziona do szpitala psychiatrycznego. Tam spędzi większość swojego życia, una Marylin będzie ją odwiedzała (od pewnego czasu potajemnie) rozpaczliwie próbując zyskać jej akceptację. Nawet wtedy, gdy matka przestanie już ją rozpoznawać. A pianino, które kupiła Gladys, gdy zamieszkały razem, Marylin odnajdzie i odkupi (zlicytowano je wraz z domem). Będzie ono dla niej najdroższą pamiątką po tych kilku, szczęśliwych miesiącach. Pamiątką po czasie, gdy przez chwilę mogła być dzieckiem. Ojciec

Trudne, niepewne dzieciństwo MM rzutowało na całe, dorosłe życie. O pracy nad filmami z jej udziałem mawiano, że a „skaranie boskie” i wyzwanie nawet dla najbardziej cierpliwych. Ci, którzy nie znali jej historii uważali ją z pewnością za nieznośną i kapryśną gwiazdę. Ale za jej ciągłymi niedyspozycjami, spóźnieniami i legendarną już niezdolnością do zapamiętania najprostszych kwestii kryło się coś, o czym wiedziało tylko kilka oska. Chorobliwa niepewność, strach przed tym, że zawiedzie, że nie podoła zadaniu. Mie miłość, którą ją otaczano i wyznawano jej wiele razy, a uwielbienie tłumów zniknie. Tak nagle jak znikała i pojawiała się jej matka, jej czułość i opieka.

W 1960 roku Marylin practica en la película sobre Clarkiem Gable (película “Misfits”). Była wówczas wyjątkowo „nieznośna”. Ilość doliczonych dni zdjęciowych, pomyłek i dubli z jej udziałem porła rekordowa. Kilka tygodni po zakończeniu realizacji filmu, Clark Gable doznał ataku serca i zmarł. Marylin nigdy sobie tego nie wybaczyła. Wiedziała, że ​​jej spóźnienia i fanaberie doprowadzały aktora do szewskiej pasji i prawdopodobnie przyczyniły się do zapaści.

Miała wówczas kilka lat. Siedziały z Gladys na ławce w ogrodzie. Rozmawiały o czymś zupełnie nieistotnym, kiedy nagle matka wyciągnęła z torebki dużą, lekko zniszczoną fotografię. „To twój ojciec” powiedziała, wskazując na zdjęcie mężczyzny. Mężczyzny łudząco podobnego do Clarka Gable. Serce dziecka zabiło mocniej. W końcu bezimienny dotąd ojciec zyskał konkretną twarz. Zarówno mała jak i dorosła już Marylin godzinami rozmyślała o nim, o tym co by było, gdyby dane im było zamieszkać razem, stworzyć prawdziwą rodzinę.

Spotkanie z aktorem kompletnie ją rozbiło. Rozkojarzona i nie potrafiąca skonfrontować swoich wyobrażeń z dzieciństwa w rzeczywistością zawodziła na planie bardziej niż zwykle. Pochrżona w depresji MM tak bardzo przeżyła śmierć aktora (którego utożsamiała z ojcem), że rozważała nawet samobójstwo – planowała rzucić się z 13 piętra wieqcaqccapaciepaccapacic.lapac.paypacccccccc.p. Miłość

Para był listopad. Beata dowiedziała się, że do domów dziecka często ludzie dzwonią przed świętami spytać, czy jakieś dzieci można mozna wziąć do siebie. Jednak dyrektorzy placówek rzadko zgadzają się na taką praktykę. Rodzina zaprzyjaźniona z domem dziecka otwiera możliwość zajęcia się jednym z dzieci. Zabrania do domu co jakiś czas, też na święta.

– Möj syn jest jedynakiem, ma większość dzisiejszych rzeczy: gry, własny pokój, do szkoły wozi się go samochodem. Chciałam mu pokazać, ¿cómo se puede decir, qué es la falta de gorszy? ¿Cómo se llama Zobaczył? ¿Cómo es nie zawsze? ¿Qué debo hacer? I myślałam, że może nie wyrośnie na egoistę, że będzie miał kolegę do zabawy, a kto wie – może przyjaciela na długie lata.

Aby zostać rodziną zaprzyjaźnioną nie trzeba spełniać zbyt wielu warunków. MOPS przychodzi owszem sprawdzić warunki lokalowe, ale raczej ogólnie: czy w domu nie ma alkoholu, czy jest czysto. Rodziną zaprzyjaźnioną może zostać osoba samotna, starsze małżeństwo, któremu wnuki wyjechały za granicę, młodzi ludzie. Wystarczy czyste mieszkanie i wykazanie dochodu, czasami opinia z miejsca pracy.

Para nigdy nie jest prosta decyzja. – Gonitwa myśli, gdzie ich położę, gdzie posadzę, jak sobie damy radę. 50 metrów kwadratowych mieszkania w bloku będzie wywrócone do góry nogami. Bałam się, że będą zazdrosne, nie wiedziałam, jak mój syn zareaguje… To nie był impuls: tak zgadzam się, bo zawsze jest milion wątpliwości. Ale uno trwają chwilę.

Dzieci tak grzeczne, jakbym ich w domu nie miała. Zaskakiwały mnie pytaniami: „Ciocia, a kiedy będzie pora na mycie? A kto pierwszy? A na bajki jest jakaś lista? ”. Był dla mnie tylko jeden trudny momento, kiedy na pasterce ksiądz mówił: „Uściskajcie waszych rodziców, że dziś są blisko was, podziękujcie mamusi, loe przygotowała wszystkie pots y una gran variedad de artículos en este tipo de artículos: Ale ja wróciłam rozdygotana, z wyrzutami sumienia, że ​​dzieci naraziłam na taką sytuację.

Beata wspomina, że ​​a były ich najbardziej rodzinne Święta – dom wypełniony dziećmi, śmiechem, zabawą. Wspólnym śpiewaniem kolęd. – Zaczęło się od jednego dziecka, a skończyło na trójce – śmieje się. Kiedy przyjeżdża do domu dziecka odwiedzić „swoje” dzieci, rozmawia czasami z dziewczyną. Ma 20 lat, a 15 spędziła domu dziecka. – Mówię do niej, że przykro mi, że jej życie tak się ułożyło. Yo co słyszę: „Pani Beato para bromear najcudowniejsza rzecz, jaka mnie w życiu spotkała. Ja tu mam największe szczęście: mam przyjaciół, mam znajomych, skończyłam szkołę ”.

– Wiem, że niektórzy mogą uważać a za okrutne. De dajesz tym dzieciom nadzieję, zabierasz na weekend i oddajesz z powrotem. Ale un chodzą do normalnych szkół. Wiedzą że istnieje inne życie niż to w domu dziecka. Przecież widzą, że nawet ich wychowawczynie mają swoje rodziny. A ja jeśli mogę im dać pięć minut radości, pokazać, jak wygląda normalny dom, a nasze życie przecież składa się z chwil – to niech to będą takie właśnie chwile. Te dzieci chcą tylko wspólnie spędzonego czasu, nie interesują je rzeczy materialne, tylko te, które można robić razem.

– Dzisiaj czuję, że jestem nie w porządku, bo a ja dzisiaj biorę, un miałam dawać. Jadę do nich i tam, w tym domu dziecka, pośród tych wszystkich dzieci ustawiam sobie priorytety. Ciągle jestem na zero, bo co ja im dzisiaj mogę dać – trochę czasu, un tyle ile my jako rodzina od nich odbieramy … Rachunek jest po ich stronie. Wiem, że to nie ja daję, przynajmniej nie teraz.

Beata chciałaby rozpowszechnią ideę zaprzyjaźnionych rodzin, bo zrobienie dzieciom paczki na święta dla nich niewiele znaczy. One potrzebują uwagi, rozmowy, pewności, że komuś na nich zależy. Są świadome swojej sytuacji. Oliwie na początku mówił: „Nie wiem, czy chcę, żebyś przyjeżdżała”. Kiedy Beata spytała dlaczego, odpowiedział: „Bo wolałbym, żebe a mama przyjeżdżała”. – A teraz nie może się odkleić, kiedy wyjeżdżamy. Coraz trudniej jest nam się rozstawać, wychodzić. Ale jesteśmy szczerzy wobec siebie, ja nie obiecuję więcej, niż mogę dać. A one są szczęśliwsze. Para najważniejsze.

banner