Marcin Wójcik Chciałem odsłonić kotarę – CzytamRecenzuje.pl multcloud android

Miałem łatwość o tyle, że Kościół jest mi znany. Kończyłem Papieską Akademię Teologiczną, pracowałem w tygodniku „Gość Niedzielny”. Więc poznałem wielu księży oraz świeckich związanych z Kościołem, którzy też mi ułatwiali kontakty. Myślę, że gdybym nie miał tego bagażu, toć może ta książka by nie powstała. Powiedzmy sobie szczerze: Komuś z ulicy księża de się nie zwierzali.

Wywodzisz się z tego środowiska, ale jesteś też przez nie trochę wyklęty. Pracowałeś w „Gościu Niedzielnym”, przeszedłeś do „Gazety Wyborczej”, napisałeś słynny reportaż o Krystynie Pawłowicz, w którym, jak twierdziła bohaterka, jej wypowiedz zosostaposky st. Myślałem, że taka niechęć środowiska katolickiego, może sprawić, że praca nad książką będzie trudniejsza.

To o czym mówisz aż tak nie wpłynęłło na kontakty, które miałem wśród zaufanych księży. Choć to nie znaczy, że nie było takich, którzy po odejściu z „Gościa” i reportażu o Pawłowicz, powiedzieli, że się zmieniłem i już nie chcą ze mną pić kawy. Ale moje doświadczenie jest też takie, że szeregowi księża nie mają problemów z Gazetą Wyborczą. Znam takich, którzy nie sięgnęliby po "W Sieci" Czy "Gazetę Polską. Dokonaliśmy w Polsce takiego uogólnienia, że ​​księża i Kościół a PiS. Znam szeregowych księży, którzy się buntują, kiedy przypisuje się im romans z tą partią.

Jeśli chodzi o księży, to zwykle to nie był problem por się spotkać. Ale oczywiście było i tak, że musiałem zabiegać o rozmowy, a niektóre zabiegi kończyły się fiaskiem. W książce są także partnerki księży. Z panią Wiesławą, bohaterką pierwszego reportażu, umawiałem się dość długo. Najpierw nie chciała się spotkać. Potem się zgodziła, ale odwołała. A później rozmowy z nią trwały rok. Nie były łatwe, dlatego że ona cierpi – jej socio nie żyje, zostało dziecko, zgorszył ją Kościół, bo jej nie pomógł.

Tak, od środka się nie da. W książce przywołuję przykład Austrii, gdzie trzystu księży poprosiło arcybiskupa Wiednia o zniesienie celibatu. Ci księża zostali odesłani z kwitkiem. Później część z nich odeszła z kapłaństwa, część wróciła do przykładnego życia. Nic a nie dało. Jedynie kardynałowie i biskupi mogą coś zdziałać, szary ksiądz nie może tego zrobić, więc jedyną drogą dla niego jest opiewiedzenie swojej historii choćby w takiej książce.

Księża zaczynają mówić głośno zwykle dopiero wtedy, kiedy już opuszczą szeregi kapłańskie. Cztery lata temu ksiądz Jacek Krzysztofowicz, probosporz parafii w giańsku, zdecydował się odejść ze względu ná, por favor, por favor, por favor, por favor. W takich sytuacjach księża s uznawani za buntowników, sprzeniewierzeńców.

Moja pierwsza książka „W rodzinie ojca mego” o Rodzinie Radia Maryja być może wynikała z wkurzenia. Nieewangeliczny Rydzyk zawłaszcza mój Kościół, un Kościół na to pozwala i traci. Jeśli chodzi o celibat para wkurza mnie hipokryzja. Nie wymagam od księży heroizmu. Ale chciałbym, aby zanim z ambon zaczną nas nawracać i realnie wpływać na polskie prawodawstwo, najpierw załatwili swoje sprawy.

„Celibat“ jest krytyczny, ale po jego przeczytaniu pojedyncze przypadki księży, którzy w jakiś sposób się zagubili, łatwiej mi zrozumieć. Jednocześnie mam po tej książce zdecydowanie bardziej krytyczny stosunek do systemu, do zwierzchników Kościoła, bo to oni odpowiedzialni s za te patologie. Opisujesz chłopaka z seminarium, który skarży się, że kolega go molestuje i po chwili para wylatuje z tego seminarium, un kolega zostaje. Inny przykład, ksiądz mówi swoim zwierzchnikom, że się zakochał w kobiecie, więc myśli o odejściu, a zwierzchnik mu na to, żeby nie odchodził? Jednostki błądzą, sistema de cerveza jak gdyby sprzyja takim sytuacjom.

Kościół takie problemy chciałby przykryć kotarą, bo są one niewątpliwie wstydliwe. Ja miałem potrzebę odsłonić kotarę. Na tym polega rola reportera. Dużo się pisało o pedofilii w Kościele i dzięki temu sporo się zmieniło, także w Kościele polskim. Ale gdyby nie media to dalej byśmy byli 20 lat do tyłu. Para los medios de comunicación odsłoniły problem pedofilii w polskim Kościele i Kościół powinien za to mediom być wdzięczny.

Moim zdaniem nie wiedzą, w co się pakują. Tutaj dotykamy kluczowej kwestii, którą Kościół powinien rozważyć. Chodzi o wiek tych, którzy wstępują do seminarium. Uważam, że święcenia kapłańskie powinni przyjmować ludzie, którzy są po trzydziestce, a nie osoby dwudziestopięcioletnie. Jest się wtedy jeszcze dzieciakiem. Człowiek jest w drodze, odkrywa siebie, także swoją seksualność. Tymczasem zamyka się tego dziewiętnastolatka, trzyma się go pod kloszem przez sześć lat, co zaburza decyzyjność i dojrzałość.

Sistema dobry jest w prawosławiu. Chcesz mieć żonę i rodzinę, możesz być księdzem diecezjalnym. Chcesz być celibatariuszem, idziesz do zakonu. Chociaż w prawosławiu nie podoba mi się to, że oni muszą się ożenić przed święceniami kapłańskimi. Przyszli duchowni wychodzą z seminarium, na szybko szukają żony i później też wynikają z tego problemy, o których piszę w ostatnim reportażu książki.

Fragmento recenzji: Tytułowy celibat broma tylko punktem wyjścia, por pokazać spektrum problemów, które trawią kościół od środka i Niewiele maja wspólnego z zakazem zawierania małżeństw – a przede wszystkim patologie wynikające z hierarchicznego systemu w samym kościele oraz zwykła ludzka hipokryzja, ktorá Wójcik opisywał już, Choć w innym kontekście, w książce „W rodzinie ojca mego”. Więcej o książce tutaj.

banner