Kryptowaluty, przyszłość czy zwykłe oszustwo status ethereum

Na kolejne z cyklu swoich spotkań w Galerii Delfiny, Instytut zaprosił do dyskusji Kamila Gancarza – finansistę i eksperta związanego z technologią Blockchain i kryptowalutami. W trakcie dyskusji prowadzonej przez Stanisława Wojterę – prezesa Instytutu Libertatis – poruszono tematy dotyczące rynku kryptowalut, a także kwestie inwestowania oraz bezpieczeństwo.

– Blockchain para zdecentralizowany rejestr transakcji lub informacji, czyli duża baza danych przechowująca wszelkie informacje. Zastosowany do kryptowalut rejestr będzie zawierał informacje o zapisie na saldach konkretnych osób czy konkretnych numerów rachunków. Taki rejestr jest rozproszony, nie ma centralnego miejsca, to oznacza, że ​​każdy z nas może posiadać kopię blockchainu, np. bitcoina, i mieć do niego dostęp już z poziomu swojego dysku twardego, a nie tylko z poziomu Internetu – tłumaczył ekspert.

Tak jak na tradycyjnym rynku istnieje wiele różnych walut (euro, dolar, złotówki itd.) Tak samo w sieci istnieją różne Kryptowaluty. Obecnie na rynku mamy ich około tysiąca, z czego tylko około stu ma wymierne znaczenie. Są a m.in. bitcoin, ethereum, xin, monero, estelar czy litcoin. W internecie możemy odnaleźć wiele stron i rankingów poświęconych kryptowalutom, jednak to bitcoin jest liderem tego rynku. Obecnie z całego rynku kryptowalut, wartego 260 mld dolarów, około 50 proc. stanowi właśnie wartość bitcoin.

– Żeby łatwiej zrozumieć pojęcie bitcoina, zdecentralizowanych rejestrów i zawieranych na nich transakcjach, dużo terminologii zaczerpnięto z rynku złota – mówi Gancarz. – Jednym z tych terminów jest mining, w wolnym tłumaczeniu: kopanie, wydobycie. Tak jak złoto, które wydobywamy w kopalni, tak samo wydobywamy bitcoina. Para „kopanie” polega na wykonywaniu operacji matematycznych w bardzo dużej ilości. Tak jak np. górnicy korzystają z dużej liczby koparek, tak samo komputery, w dużej ilości, umożliwiają autoryzację transakcji w sieci, a jednocześnie zappieczają tę sieć przed fałszerstwem. – Wykrywają tzw. doble gasto, czyli podwójne wydanie środków z tego samego konta i weryfikują prawdziwość bitcoina – wyjaśnia Kamil Gancarz.

Wydobywanie bitcoinów nie jest jednak takie proste. Wymaga dostęp do komputerów o dużej mocy obliczeniowej i sporego zużycia energii. – Wykopanie bitcoina w Korei Południowej, w której jest problem ze sprzedażą i dostępem do prądu w niskiej cenie, może kosztować nawet 26 tys. dolarów. Z kolei w Wenezueli to koszt 550 dolarów, dlatego, że tam mamy prawie darmowe paliwo. Ciężko więc określić średnią, ale przeważnie jest to wartość od 3 tys. hacer 10 tys. dol. Cena jednego bitcoina a około 6 tys. dolarów – mówił ekspert.

Trzeba mieć świadomość, że inwestowaniem w Kryptowaluty specjalnie nie różni się od inwestowania np. na giełdzie. Trzeba wiedzieć co robimy. – Krótkoterminowa amatorska spekulacja będzie powodowała straty finansowe nawet w 90 proc. przypadków. Dla osoby, która jest w stanie zaryzykować 100 proc. przeznaczonej na inwestycje w Kryptowaluty kwoty, szansa na zarobek jest znacznie większa – radzi ekspert.

banner