Kanikuły ciąg dalszy artinfo.pl – Portal rynku sztuki minar monero en la nube

„Sezon ogórkowy”, w obyczajach zachodnich marszandów, obejmujący lipiec, sierpień i wrzesień poskąpił aukcjami interesującego nas malarstwa. W tym czasie, częstsze od aukcji obrazów i rysunków były oferty butelkowanych win, dla złaknionych podczas tegorocznych upałów. Nadal też ilościowo przeważają propozycje zbycia obiektów sztuki dekoracyjnej. Także w domach europejskich, amerykańskich lub na Bliskim Wschodzie liczne były sprzedaże sztuki arabskiej, adresowane do szejków z nad Zatoki Perskiej. Podobnie, w Hongkongu, domy z zagranicy wystawiały dawniejszą i współczesną sztukę chińską dla bardzo bogatych osób znad Żółtej Rzeki.

Niestety coraz mniej jest aukcji, na których występują prace Polaków. Spostrzeżenie a odnosi się również hacer artystów pochodzących z Polski, zamieszkałych w Stolicy Francji przed pierwsza Wojna światową, un potem w dwudziestolecia okresie, ktorých zaliczano hacer członków Escuela de París. Mapa del sitio y el mapa de la página web, bowiem z prywatnych kolekcji polskich zorganizowano dwie wystawy w Katowicach i Sopocie.

Piotr Sarzyński pisze interesująco o historii tej formacji, w nr. 35 tygodnika „Polityka”, w artykule „Polska szkoła paryska”. Z pewnymi faktami, podanymi przez autora, dotyczącymi promocji sztuki „École” w Polsce, jako historyk i świadek tych wydarzeń, nie mogę się w pełni zgodzić. Sarzyński pisze, że modne na École de Paris zapoczątkował, na początku lat 90., Wojciech Fibak, który zainteresował tym malarstwem kolekcjonerów isszandów w Warszawie. Broma a tylko część presa. Fibak zachwalał „École” i prezentował warszawskim kolekcjonerom oraz marszandom obrazy, kupione za „psie pieniądze” w Paryżu. Był to wówczas w Warszawie wąski krąg ludzi. Moim zdaniem o wiele więcej do popularyzacji szkoły paryskiej przyczyniła się Iwona Buchner, właścicielka domu Polswiss Art. Zaczęła bowiem, korzystając z rad Marka Mielniczuka i jego znajomości paryskiego rynku, organizować aukcje malarstwa członków „École”, głównie artystów polskiego pochodzenia. Za jej przykładem poszły inne domy w Warszawie i w Polsce. Wzrost zainteresowania i cen obrazów na krajowych aukcjach przyczynił się do powstania kolekcji prywatnych. Nastąpiło też, choć w mniejszym stopniu uzupełnianie zbiorów muzeów krajowych. Takim to sposobem polscy artyści z École de Paris zagnieździli się na naszym rynku sztuki i do dzisiaj każde ciekawe dzieło z tej formacji znajduje u nas nabywców. Niestety francuski rynek został już prawie doszczętnie wyeksploatowany z tej sztuki. W ciągu 11 lat, jak piszę „Wędrówki", jakość pojawiających się na aukcjach prac malarzy z „École” jest coraz słabsza artystycznie. Dawno już nie widziałem w sprzedaży prawdziwych „galeryjnych” obrazów. Teraz są wystawiane na aukcjach przeważnie jakieś gwasze, akwarelki, rysunki ołówkiem lub węglem. O ich jakości świadczą nie wysokie ceny szacunkowe i niskie ceny wywoławcze w euro, a mimo to często te pozycje spadają z licytacji. Tyle uwag o szkole paryskiej.

Zajmijmy się bieżącymi aukcjami we wrześniu br., Gdzie pojawią się prace Polaków. Jak już wspomniałem aukcji jest niewiele, bo jeszcze dla marszandów trwa kanikuła. Prawdziwy handel zacznie się w październiku i będzie trwał do tegorocznego Sylwestra. Na wszelki wypadek przypominam, że aktualnie wszystkie katalogi zamieszczane w internecie są katalogami on-line i bez problemu można licytować.

Pierwsza aukcja już się odbyła, 2 września we Frankfurcie nad Menem, w Niemczech, w domu Dobritz am Hafen. Na aukcji bieżącej, z nr. 443, pokazano Konstantego Szewczenki „Żydowskiego skrzypka”, deseczkę małą, w cenie wywoławczej 270 €. Stary Żyd, z zamkniętymi oczami, swym smyczkiem snuje jakąś melodię, w której zasłuchany jest jej wykonawca. Nie jest to wielkie dzieło artystyczne, ale jest to rzadki temat w twórczości Szewczenki, bo od kiedy piszę „Wędrówki”, to po just pierwszy widzę w jego malarstwie postać skrzypka jako motyy.

Dwie następne sprzedaże, 4 i 5 września, oferujące tylko plakaty, odbędą się w Paryżu, w domu Artprecium, pod tytułem “La vuelta al mundo por carteles 3”. 4 września będzie część pierwsza, 5 – część druga. W części pierwszej pojawią się dwa plakaty Andrzeja Krajewskiego: z nr. 616 „Cotton Club” (2010) do filmu Francisa Coppoli, druk barwny, cena 250-500 €, cena wywoławcza 240 €; z nr. 617 „Sexo y la ciudad” (2008, druk barwny), cena jak wyżej. Dzień później, 5.09., Znajdą się w ofercie: z nr. 963 Krzysztofa Marcinkiewicza „Marylin Monroe, Movie Greats” (ok. 2000, druk barwny), cena 250-500 €, cena wywoławcza 240 €; z nr. 999, (wytwórnia) „Filmotechnika, Zakład Plakatowania, Kraków, Rynek Gł. 9, Pasaż Bielaka ”(ok. 2000, druk barwny) z ceną 300-600 € i ceną wywoławczą 240 €. Z nr. 1178 pojawi się anonimowy plakat „The Polish Poster Exhibition, 6-15. Mayo, Shanghai 2016 ”, druk barwny, cena 250-500 €, cena wywoławcza 240 €.

Ostatni plakat z około 1950 roku pochodzi zapewne z serii plakatów zamówionych przez Biuro Podróży „Orbis” – „Visitez la Pologne”. Diez, z nr. 1180, ma jeszcze podtytuł „La Dance Populaire„ Oberek ”” i sygnowany jest „W.CH.C.W”. Na pierwszy rzut oka przypomina w typie afisze Tadeusza Gronowskiego. Jego cena a 300-600 €, a cena wywoławcza – 300 €.

W Lozannie, w Szwajcarii, 5.09. w galerii Galartis SA, aukcji bieżącej zostaną wystawione m.in .: z nr. 109 Bronisława Chromego rzeźba w brązie „Chart afgański” (wys. 16 cm) w cenie 300-400 CHF; dwa małe rysunki Jolanty Owidzkiej, które prawdopodobnie są projektami tkaniny i muralu albo dwóch tkanin. Nr 420, a „Projekt I”, technika mieszana, papier w cenie 500-700 CHF. U dołu ramy widnieje napis wykonany zapewne ręką autorki „234 x 312 hotel Vera, surowce: wełna, len, bawełna, nylon, sizal, nić złota”, czyli jest to projekt tkaniny; nr 421 „Projekt III” technika j.w. – Cena 400-500 CHF. U dołu ramy napis „430 x 320 Biuro Lotu Wiedeń”. Owidzka znana twórczyni tkanin dekoracyjnych zrobiła szkic projektu tkaniny dla hotelu „Vera” (?), Natomiast drugi rysunekn Trzecim polskim artystą w Lozannie będzie Wojciech Sadley. Jego, z nr. 431 espora „Abstrakcja” (technika mieszana, papier) wyceniona została na 200-300 CHF.

8 września, w Berlinie, w domu Dannenberg podczas sprzedaży sztuki i antyków z nr. 4387 znajdzie się Jana Konarskiego olej „Wozy, konie i przechodnie na wiejskiej ulicy”, z ceną wywoławczą 500 €. W dalszym ciągu nie do końca rozwiązana jest tożsamość osoby artysty. Mówi się, że był a pseudonim Alfreda Wierusza Kowalskiego, ale jakość artystyczna obrazów, m.in. prezentowanej, przeczy por mogły wyjść spod pędzla Alfreda. Także cena wywoławcza deprecjonuje a „dzieło”!

W Dorotheum w Wiedniu 13.09., Aukcji malarstwa i akwarel z XIX wieku będą wystawione dwa obrazy. Z nr. 105, mamy tym razem na pewno autentyczne płótno Władysława T. Chmielińskiego przedstawiające „Absydę kościoła św. Anny w Warszawie ”, spory olej z ceną 1200-1500 €. Jest to już trzeci wariant tego motywu, jaki widziałem, co nie znaczy że gorszy od innych. Drugie płótno, z nr. 106, a olej Zdzisława Jasińskiego „Baletnica z koszykiem kwiatów” z około 1912 roku, z ceną 1600-1800 €, który a obraz już wcześniej był oferowany przez ten dom.

Ostatnią imprezą, którą udało mi się znaleźć w tym miesiącu jest aukcja w Hradcu Kralovym, Czechach, w Art Gallery R&K. Co miesiąc, jak przeglądam licytacje na świecie, zaglądam do domów w Czechach i mimo bliskiego sąsiedztwa nie znajdowałem tam prac artysty z Polski. Wreszcie teraz w Hradcu Kralovej znalazłem. W wyżej wymienionej galerii, na aukcji 27.09. zobaczyłem z nr. 397 ładną litografię czesko-polskiego artysty czyli Vlastimila Hofmana – „Brama do ogrodu Vrtbowskiego”, z ceną wywoławczą 500 CZK. Cieszy to mnie, choć przypuszczam że w Hradcu potraktowali Hofmana jako Czecha. Na tym kończę i pozdrawiam moich czytelników, po wakacyjnej przerwie …

banner