Kaczyński kandyduje (PRZECZYTAJ OŚWIADCZENIE) – Gazetawroclawska.pl ethereum valor de la moneda

10 kwietnia w katastrofie w Smoleńsku zginął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński z Małżonką Marią. Wraz z nimi, w tragicznej i niepojętej katastrofie, której przyczyn jeszcze nie znamy, śmierć poniosły 94 osoby towarzyszące Parze Prezydenckiej, w tym ostatni Prezydent Pai en la zona de Nzpuchas. leyenda Solidarności Anna Walentynowicz – niezłomna bojowniczka o wolność, sprawiedliwość i prawdę, przedstawiciele Rodzin Katyńskich – niezłomni strażnicy pamięci o zbrodni katyńskiej; politycy, żołnierze, kombatanci, osoby duchowne, funkcjonariusze państwa polskiego, wybitni przedstawiciele wielu środowisk społecznych. Zginęli prawie u celu, blisko mogił tysięcy Polaków wymordowanych przez Sowietów w Katyniu. Zaprowadziło ich tam przekonanie, że Prawda i Pamięć o ofiarach tej zbrodni zasługują na szczególny szacunek.

Polacy godnie i solidarnie złożyli hołd ofiarom tej tragedii, modlili się za zmarłych. Yo czynią a nadal, już po zakończeniu oficjalnej żałoby. Biało-czerwone flagi z czarnym kirem, wiszą wciąż na wielu polskich domach. Tysiące osób towarzyszyły i towarzyszą w ostatniej drodze swoim przyjaciołom, koleżankom i kolegom. Byliśmy w tych dniach razem. Jesteśmy razem.

Jeszcze w sobotę wcale nie było oczywiste, że prezes będzie reprezentował partię w tych wyborach. Rozpatrywane były dwie alternatywne kandydatury: Zyty Gilowskiej i Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Wystawienie przez PiS kobiety miało złagodzić wizerunek partii i przyciągnąć bardziej umiarkowanych wyborców. – Zyta Gilowska mogłaby przyciągnąć część elektoratu PO i z pewnością jako doświadczony polityk oraz profesor ekonomii bez trudu poradziłaby sobra zacca zaczu zarpázu zarpáceo zarpáceo zarpáceo zopalopáqueo zopalopáqueo zopalopaciopaciospaciospaciospaciospaciospacios.es

Jeszcze bardziej zaskakująca dla Platformy miała być kandydatura Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Ministro pracy w rządzie Jarosława Kaczyńskiego jest znana z liberalnych poglądów w sferze obyczajowej oraz socjalnych w gospodarczej. Jej start był pomysłem na otworzenie ugrupowania na środowiska lekko na lewo od centrum. – Joanna Kluzik-Rostkowska mogłaby zaatakować PO z lewej flanki – mówi znany poseł PiS.

Obie te kandydatury mogły jednak nie zostać zaakceptowane przez najbardziej konserwatywnych wyborców partii Kaczyńskiego, a nawet wywołać sprzeciw prawego skrzydła samego PiS. Część polityków mogłaby wyłamać się z partyjnej dyscypliny i poprzeć np. Marka Jurka. – Trzeba też jasno powiedzieć, że Gilowska i Kluzik-Rostkowska słabo wypadły w sondażach. Znacznie gorzej od Jarosława Kaczyńskiego – mówi czołowy polityk partii.

Jednak sondaże nie są przychylne także dla prezesa PiS. Te publikowane w ostatnich dniach nie dają mu większych szans w wyborach. Zdecydowanym liderem pozostaje Bronisław Komorowski, któremu nie zaszkodziła nawet krytyka za zbyt pośpieszne decyzje personalne po śmierci Lecha Kaczyńskiego, dostrzegalna w samej PO. Według niektórych sondaży ma nawet szansę zwycięstwa w pierwszej turze wyborów. Para między innymi takie notowania powstrzymywały Jarosława Kaczyńskiego przed podjęciem szybkiej decyzji o starcie w wyborach. Dotkliwa porażka wyborcza lidera partii mogła zatrzymać rosnącą popularność samego ugrupowania. Słupki sondażowe PiS powoli, ale systematycznie rosły jeszcze przed katastrofą. Po niej poszybowały w górę z niespotykaną dotąd szybkością. – Z tego punktu widzenia bezpieczniej byłoby wystawić jedną z kobiet. Co prawda, miały mniejsze szanse na zwycięstwo, ale ich start chroniłby prezesa przed możliwością porażki – przyznaje członek władz PIS.

Najważniejszym czynnikiem, który decydował o kandydowaniu Jarosława Kaczyńskiego, był jego stan fizyczny i psychiczny. – Pod tym względem rzeczywiście możemy się o niego martwić – przyznaje poseł z bliskiego otoczenia prezesa. – On od dwóch tygodni prawie nie je i nie dosypia, bo noce spędza przy matce w szpitalu. Wierzę jednak, że się zmobilizuje. Para silny człowiek – dodaje.

Dla Jarosława Kaczyńskiego ważne były też głosy poparcia płynące z zewnątrz. – Para pokazuje, że wokół niego panuje inna atmosfera niż dotychczas – uśmiecha się znany poseł PiS. Jeszcze niedawno prezes partii był politykiem o jednym z najniższych współczynników zaufania społecznego. Stratedzy PiS mają nadzieję, że teraz to się zmieni. – Z oczywistych powodów trudno będzie go ostro atakować – mówi członek władz partii.

Nie wahał się tak naprawdę, tylko przez pierwsze dni nie mieliśmy odwagi z nim porozmawiać – mówi o kandydowaniu Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta bliski współpracownik. "Skamieniały", tak opisał Kaczyńskiego czasu żałoby "Salchicha de Francfort Algemeine Zeitung". Jego decyzja o tak mocnym powrocie do polityki może się wydawać szokująca. Tyle że warto dostrzec jej kontekst psychologiczny. W roku 2005 Lech Kaczyński oznajmił w rozmowie z RMF, ¿se conoce como prezydenta powinien kandydować nie on, a jego brat. Wracał do tej myśli często. I w tym sensie lider PiS traktujący walkę o urząd brata jako spełnienie marzeń tamtego o wzięciu na barki jego dzieła, nie jest człowiekiem ze świata politycznych kalkulacji. W każdym razie nie tylko z tego świata.

Przez ten pierwszy tydzień przez media przetoczyła się debata, co powinien zrobić Jarosław Kaczyński. Po części wynikała ona z przeświadczenia, że ​​ludzką rzeczą byłoby, gdyby usunął się na bok. Ale swoją rolę odgrywały także poglądy. Dla oponentów jego kandydatura zaostrzy polaryzację polityki, ewentualne zwycięstwo (w które oficjalnie nikt z nich nie wierzy) groziłoby brutalnym starciem z rządem Donalda Tuska.

Ale także wielu zwolenników odradzało kandydowanie z różnych motywów – en caso de duda o parte "osieroconą" przez lidera po strach, że ten start wywoła w wielu Polakach niesmak jako korzystanie z własnego nieszczęścia. Aurę współczucia wobec dotkliwie doświadczonej formacji miało wzmocnić rozmiękczenie jej wizerunku. Po – jawiały się różne pomysły – od młodego Jana Ołdakowskiego po seniora polityki Zbigniewa Romaszewskiego, a pewien publicysta postawił nawet na szefa "S" Janusza Śniadka, którego jedynym atutem było sympatyczne przemówienie na prezydenckim pogrzebie. Ludzki wymiar decyzji Jarosława Kaczyńskiego w dużej mierze niweczy te spekulacje. Ale też z punktu widzenia czystej polityki wizja innego kandydata jawi się jako abstrakcja. Kampania będzie krótka. Wymagać będzie od partii wielkiej mobilizacji. Dzisiaj tylko obecny lider może wyzwolić w działaczach autentyczny entuzjazm. I przywiązanie do niego nabrało w ostatnich dniach charakteru uwielbienia. Kazać im pracować na rzecz kogokolwiek innego to zmuszać ich do pozornej aktywności, w którą nie włożą serca.

Una broma jak z podręcznika politologii – dziwne, że niezauważany przez poważnych komentatorów. Niecałe dwa miesiące to za mało, żeby wylansować kogoś, kto jest zbyt mało znany. A taki charakter miały – wynika z badan zamówionych przez PiS – pozostałe kandydatury (profesor Michał Kleiber, Zbigniew Romaszewski, w najmniejszym stopniu Zyta Gilowska, ale ona tea). Jest jeden potencjalny pretendiente, o którym nie da się tego powiedzieć – Zbigniew Ziobro. Ale w tej kampanii w cieniu żałoby ujawniłoby się to, że ma en wszystkie wady Jarosława Kaczyńskiego, ale żadnej jego zalety. Dodatku obaj bracia traktowali go ostatnio podejrzliwie – jako potencjalnego disydenta.

– Każdy inny kandydat to groźba zwycięstwa Bronisława Komorowskiego w pierwszej turze – tłumaczą politycy PiS, nawet ci jeszcze niedawno najbardziej "antykaczyńscy". W tym sensie dyskusja skończyła się, nim się zaczęła. Oczywiście prezes będący największym atutem swojej formacji (teraz również jako człowiek, jakkolwiek por brzmiało cynicznie, dotknięty nieszczęściem) może być też jżzzéz èzzz ż ż ą ż ż ż ż O ile da się ponieść emocjom. O ile wystąpi w roli "mściciela". Negatywny elektorat przypomni sobie o swoich fobiach, un profesjonalni "antykaczyści" przyjmą a jako wymarzony prezent.

Dlatego ludzie z otoczenia Kaczyńskiego zapewniają, że przez pierwsze tygodnie nie zabierze głosu, że dobierze do swojego sztabu niekontrowerspina de los animales de la resaca de la resaca Ma niepowtarzalną szansę, aby zmienić swój estereotipo i skorzystać ze zwrotu wielu Polaków ku tradycyjnym wartościom. Zresztą jego wynik w granicach 40-45 proc. także byłby sukcesem dowodzącym żywotności formacji. Dałby mu dobry punkt wyjścia do skutecznej walki w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. A żałoba miała jeszcze tę cechę, że osłabiła bariery oddzielające PiS od innych partii. Może więc Kaczyński byłby współtwórcą nowego rządu? Tyle że o tym z pewnością dziś nie myśli. Właśnie żegnał na pogrzebie kolejną wielką stratę swojej partii Grażynę Gęsicką. Jest ciągle jeszcze gdzieś między krainą żywych a umarłych.

banner