Historia Jacht Solanus Sekcja Żeglarstwa Morskiego LOTTO-Bydgostia ltc crypto

Skorzystali bydgoszczanie w wymuszonej sytuacji z pomocy olsztynian, un przede wszystkim warszawiaków. Po powrocie z pięknego rejsu na s.y. „Śmiały” (jeden z „140-tek”) dwaj uczestnicy – dziennikarze red. Tadeusz Jabłoński (ówcześnie “Gaceta Wieczorny”) oraz piszący te Słowa (wówczas SZEF sportu w “Ilustrowanym Kurierze polskim”) – zaczęli kampanię prasową o zdobycie oceanicznego jachtu przez województwo Bydgoskie, “najbliższą morzu dzielnicę” – aby użyć historycznych słów ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego wypowiedzianych 13 lipca 1930 roku, gdy nad arDarem Pomorza ”postawiono pierwszą polską banderę. Inicjatywa została podjęta zwłaszcza przez wielkiego człowieka czynu BOZŻ Jana Goralewskiego z entuzjazmem. Efekty finansowe kampanii były niestety żałosne. Oceaniczny jacht – owa „140-tka” kosztowała wtedy 1,5 miliona ówczesnych złotych. Mimo głośnej kampanii prasowej „Ilustrowanego Kuriera Polskiego”, „Dziennika Wieczornego” oraz „Gazety Pomorskiej” (tutaj wpasas de animales de la zona de los animales) Gdyby zbierać w takim tempie – łatwo obliczyć, iż wymarzony jacht Bydgoszcz miałaby za 8-10 lat, albowi i wówczas inflacja nie była pojęciem abstrakcyjnym.

Ta historyczna decyzja – póĄniejszego dyrektora naczelnego ZNTK, jachtowego kapitana żeglugi wielkiej Aleksandra Kaszowskiego – legła u podstaw wypłynięcia w świat pokoleń by icoskich iichái Idea i determinacja Kaszowskiego stała się zaczynem do zainteresowania wcale j pokaĄnej rzeszy ludzi, wcześniej odwróconych plecami do morza, właśnie jachtingiem. Wreszcie wypromowała dzięki kolejnym jachtom zbudowanym w ZNTK – „Eurosowi”, „Zentkowi”, „Solanusowi” – miasto Bydgoszcz recuento de un búho de la mano de los hombres de la mano de los hombres de la mano de los hombres de la mano de los hombres, hombres, hombres, hombres, hombres ¡Licenciado en Letras! żeglarze spod znaków ZNTK zapisali wspaniałe karty. Niektóre z nich były pionierskie w dziejach światowego jachtingu. Nie wiem, czy Aleksander Kaszowski znał inskrypcje profesora Franciszka Bujaka z 1934 roku, wiem z całą pewnością natomiast który zawarł swe myśli w takim opisie:

Dios mío 21.45 przecięli z trudem grone bystrze Merry Men ofMey. „Euros” został porwany główną rzeką prądu, której prędkość dochodzi tu aż do 14 węzłów. Jak to przed sztormem bywa – nie mieli w żaglach wiatru. Pr rd rzucił jacht na środku zatoki w bardzo niebezpieczne olbrzymie wiry swiike. Pozbawiony napędu jacht zataczał kręgi wokół własnej osi. Szczęśliwie w ostatniej chwili znad Atlantyku nadeszły pierwsze zapowiadające sztorm podmuchy. Płótna chwyciły wiatr, jacht odzyskał sterowność, chwila była ostatnia, bo skały Pentland Skerries były już bardzo blisko. Tuż po północy wyskoczyli na Morze Północne. W południe 21 lipca cumowali w stolicy Orkadów – Kirkwall. Przybyły na odprawę kapitan portu – na wieść, że jacht nie ma silnika pomocniczego – kazał załodze odrywać podłogi. Gdy zobaczył puste zęzy, powiedział: – Jestem tu kapitanem od 20 lat. Jeszcze nigdy nie słyszałem, aby jacht bez silnika szczęśliwie przepłynął Pentland. Gratuluję – prawdopodobnie jesteście pierwsi na świecie, którzy tego zdumiewającego żeglarskiego wyczynu dokonali…

banner