Dwie świnie i koń – fenomen DEFLACJI. – Freedom – NEon24.pl ¿cuál es la diferencia entre bitcoin y blockchain

Proszę pomyśleć przez chwilę czym jest (powinien być) tak naprawdę bank? W normalnych czasach bank był miejscem przechowywania złota i srebra, bo ludzie bali się je trzymać w domach i płacili za taką usługę bankowi odpowiedni procent od wartości depozytu. Tak było w normalnych czasach. Un dziś? Dziś al banco daje komuś pieniądze za to, że klient umieszcza w Banku depozyt (odsetki od lokat). Przecież to z samej swojej istoty rzeczy jest nienormalne! Yo w normalnych czasach bank nie mógł pożyczać pieniędzy z lokat, więc nie mógł robić żadnych inwestycji z pieniędzy klientów, więc nie kreował pustej mamte. A kiedy jakiś król chciał się wzbogacić nieuczciwie wtedy do kruszcu dodawał pewien stopień metali nieszlachetnych i pojawiała się inflacja.

Panie Jerzy, ja ten argumento rozumiem inaczej. Haga clic aquí para ver más información sobre el estado de la embarcación. Człowiek jest taką istotą, która nawet podświadomie, chce mieć więcej i lepszych dóbr, chce się rozwijać i chce zapewnić swoim potomkom jak najlepszy byt (tak zakładam). A jeśli nawet tak nie myślą to następne pokolenie żyjąc w biedzie, bo ojciec myślał tylko o "tu i teraz" powinno mieć większą motywację do wybicia się i rozwoju.

Jeżeli w ciągu roku deflacja wyniosła 1% i takie były prognozy to Bolek ma zakopane 10100zł. Lolek zapewne też znał te prognozy, ale widocznie uznał że ryzyko kupna kiosku jest opłacalne, powiedzmy na 20% był pewny, że wypracuje zysk 10%. Niestety nie udało się. Ale widzi, że Tola kupiła rok temu kiosk z automatem do biletów i jej roczny zysk wyniósł 100%. Kto ma teraz więcej zapału, doświadczenia i energii do działania? Bolek czy Lolek? Jakie są szanse, że Bolek w końcu pieniądze odkopie i przeje bo już nie pracuje (nie miał dzieci bo po co – przecież miał zakopany majestad) en una tienda de animales en la habitación en un lugar en el que nos encontramos.

Oczywiście, że na deflacji wszyscy nie zyskują. Ale al bardzo dobrze. Należy przyjąć, że A i B przy każdej transakcji działali dobrowolnie. Dlaczego B na "Końcu" miał 10 kur więcej? Ponieważ był bystrzejszy / inteligentniejszy / bardziej spostrzegawczy / potrafił przewidzieć spadek cen i wahania na rynku drobiu / miał szczęście, proszę wybrać dowoli. I następnym razem A będzię 2 razy oglądał każdą kurę 🙂 zanim ją sprzeda, więc w przyszłości może na tej transakcji zyskać. Podobnie jak B może działać coraz bardziej nieodpowiedzialnie (bo tak dobrze ogrywa frajerów) i w końcu przegrać.

mam niejasne wrażenie, że opisują Panowie gospodarkę jako swoisty stan stabilny .. deflacja .. spadają ceny .. ktoś zakopał pieniądze … konsumentów i inwestorów .. dlaczego zakładać, że każda inwestycja będzie nietrafna? czemu myśleć, że deflacja ma sprzyjać lenistwu? jeśli posiadam określoną ilość pieniędzy, to za rok nie będę miał dy w obiegu, a chyba wyklucza lenistwo, prawda? jeśli założyć hipotetycznie, że wszyscy się kładą do góry brzuchem i oddają się lenistwu, to raczej nie będzie za chwilę mowy o deflacji, bo cena bochenka chleba osiągnie cenę sztuki złota .. prawdę mówiąc jestem zdziwiony, że p. Wawro nie dostrzega tych prostych zależności szermując jakimiś statycznymi modelami: /

W TYM przykładzie Jeżeli jednemu czy drugiemu urodzi się więcej prosiąt niż zwykle, albo znajdzie Jakis lepszy Sposób na podtuczenie ICH, a PRZY niezmienionej ilości pieniądza na rynku Wartość wymienna tych dodatkowych Swin na Pieniądze spaść Może, ale nie ulega wątpliwości, że Nikt na TYM, że wyhoduje czegoś więcej nie traci a wręcz przeciwnie.

W przypadku pieniądza kruszcowego to się dzieje samoistnie. Ludzie poszukują złota, wykopują, im większa cena złota (czyli deflacja) tym większa presja na te poszukiwania. A przy pieniądzu papierowym? Jeżeli tym ma sterować rząd, a zawsze będzie presja do drukowania ponad miarę i do wykorzystywania tych dodatkowych pieniędzy do "pobudzania gospodarki" albo kupowania głosów wyborców. Te pienidze wchodzą na rynek w taki sposób, że stymulują nietrafione inwestycje, które z kolei angażują środki produkcji z innych miejsc, gdzie mogłyby porć lepiej wykorzystane. Jak ktoś nie wierzy to polecam obejrzenie tych inwestycji w byłej NRD w które wpakowano kupę kasy i oczywiście chwilowo pobudzono gospodarkęne.

Haga podobnych wniosków doszedłem prawie 10 lat temu, próbowałem dyskutować z wykładowcami wmawiającymi mi "wspaniały" wpływ inflacji na gospodarkę podobnymi argumentami do komentujących u Ciebie. Dyskusja spełzła na niczym, bo oni inflację traktowali jak dogmat, pewnie dlatego, geyby przyznali że jednak deflacja jest korzystniejsza a ich doktoraty i profesury okazały de siębe gówno warte. Zburzyło por całą ich wyuczoną ekonomię. Jako ciekawostkę dodam, że czytanie Zezowtego i Urbasia DALO mi dużo wieksza wiedzę na temat Finansów niż wykłady na uczelni prowadzone przez profesorów 🙁 (na studiach Nikt mi nie uświadomił co hacer broma pieniądz fiduacyjny czy też rezerwa cząstkowa, o lewarowaniach i innych takich wspominając NIE ).

Wracając do meritum; deflacja jest korzystniejsza dla (szacuję) 0% przez tych którym inflacja jest na rękę). Zauważyłem, że Twoi interlokutorzy w swojej bezsilności stosują socjotechnikę przejaskrawiania problemų: deflacja jak w wysokości 10% tygodniowo czy też Nowe dobro na rynku warte 1.000.000 razy więcej poprzednie niż (mercedesa wyprodukuje, un NIE będzie miał co hacer garnka włożyć a rynek zweryfikuje Jego Wartość hacer dziesięciu bochenków chleba). Para tylko pokazuje ich małość ponieważ z braku rzeczowych argumentów posiłkują się socjotechniką na poziomie "Przedszkola". Ale lo siento panowie, z taką gadką hacer 5 latków możecie startować. Przykłady o krowach koniach i innym inwentarzu były por sensowne gdyby uwzględniały ten inwentarz jako inwestycję, czyli zysk z jajek, transportu czy też młodych. Wasze dywagacje przypominają mi moją prof. dr hab, która jeżdżąc maluchem mówiła mi jakim to wspaniałym instrumentem jest giełda; gdy ją zapytałem jak para bromear, że biorąc kredyt jestem w stanie zarobić na akcjach więcej niż oprocentowanie (była hossa) nie zająknęła sięz nawet o tym, że przyjdzie kryzys. Jak zapytałem o obligacje to jak mantrę powtarzała że obligacje to najbezpieczniejsza inwestycja bo państwo nie może zbankrutować (jak jest para widzimy choćby obecnie).

Reasumując, deflacja na poziomie 1-2% jest dużo korzystniejsza od inflacji 4-10%, banki prywatne niech sobie radzą jak potrafiperpapapapa de animales por lo que se describe en este artículo por correo electrónico. u czyli nas wszystkich, udzielając kredytów zarabiać i wspierać przedsiębiorczość. Rezerwa cząstkowa a wymysł żydowski, należy z tym zerwać. Nie można pożyczać więcej niż się ma! Nie może być tak że bank prywatny jest dzięki lewarom i innym czary-mary potężniejszy od państw. Para bromear, że jeden żydek może sobie spekulować walutą 40mln kraju. Dodruk pieniądza jest potrzebny, wraz ze wzrostem gospodarczym musi pojawiać się więcej pieniądza na rynku; cerveza a powinna być domena państwowego banku czyli NBP. Hacer apologetów JKM; czym jest Państwo ?; ¡Państwo a MI! zostało powołane przez nas dla nas i nie można o tym zapomnieć! Para más información, haga clic en “”, “”, “”, “”, “”, “”, “”, “”, “”, “”, “”, “”, “no”, “no”, “no.” nie odwrotnie; cerveza a zupełnie inna sprawa i boję się, że be szubienic nie uzyska się normalności. Pozdrawiam P.S. ktoś może próbować podważyć mój wywód mówiąc o przedsiębiorcach, którym w realiach deflacji nie będzie się opłacać; to ch..j z nimi, przyjdą nowi, którzy będą potrafić się dostosować do nowych realiów, rynek nie znosi pustki, więc to to nie ma co sięzzá ze zu ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze ze zez

Przedsiębiorca kupił surowców za 1000, wyprodukował produktów wartych 1100 (po starych cenach). Ponieważ w międzyczasie inflacja spowodowała wzrost cen o 10%, sprzedał produkty za 1210. Teraz musi kupić surowce za 1100 żeby kontynuować działalność, więc zostanie mu de facto 110 zysku. Niby lepiej, niż w wariancie I ale przecież te 110 jest warte dokładnie TYLE SAMO co 100 przed inflacją. Znowu chce kupić samochód za zysk z pierwszego miesiąca. I to mu się udaje bo samochód kosztuje teraz 110 ale nie zostaje mu żadna nadwyżka! Czyli zarobił dokładnie tyle samo co w wariancie I.

Przedsiębiorca kupił surowców za 1000, wyprodukował produktów wartych 1100 (po starych cenach). Ponieważ w międzyczasie deflacja spowodowała spadek cen o a 10%, producida por 990. Teraz musi kupić surowce za 900 żeby kontynuować działalność, więc zostanie mu de facto 90 zysku. Niby gorzej, niż w wariancie I i II ale przecież te 90 jest warte dokładnie TYLE SAMO co 100 przed deflacją. Znowu chce kupić samochód za zysk z pierwszego miesiąca. Yo a mu się udaje bo samochód kosztuje teraz tylko 90! Czyli zarobił dokładnie tyle samo co w wariancie I i II.

banner