Dlaczego mój sprzęt audio brzmi lepiej niż Twój ltc dividendo en acciones

Pod koniec lat 70. i na początku lat 80. miała miejsce bardzo nietypowa wojna tj. pomiędzy producentami sprzętu audio. Firmy Pioneer, Kenwood, Sansui, Harman Kardon, Marantz, Yamaha, Rotel i jeszcze parę innych ścigały się ze sobą, mając tylko jeden cel: jak najwyższą jakość. Co roku każda z nich wypuszczała kilkunastokilogramowe wzmacniacze, amplitunery, gramofony itd. Każdy perfekcyjnie zaprojektowany i wykonany. Nikt nie oszczędzał na podzespołach, wykonywano zud de obudowy z i i szlachetnego drewna. A sam dźwięk? Poezja, którą trudno pobić nawet dzisiaj.

W ostatnich latach zainteresowanie sprzętem z tamtego okresu wróciło. Dzisiaj możemy mówić no tiene audio vintage. Nie ma się czemu dziwić – 35-letni amplituner nadal może działać niezawodnie, gra lepiej niż 99 proc. „Wież” ze sklepu nie dla idiotów, wygląda tak, że może zostać główną ozdobą salonu. ach, te tłoczone w aluminium napisy Helveticą

Dowód? Oto mój Harman Kardon 730, 39-letni (tak!) Amplituner (zwany kiedyś receiverem) kupiony na OLX za 550 złotych. Zachwyca pięknym, nadal wyglądającym nowocześnie, designem, będącym kwintesencją prostoty i przejrzystości. Gra przepięknie (unikalne rozwiązanie poprzez użycie 2 transformatorów) i pasuje do większości nowoczesnych wnętrz.

A propos walorów estetycznych – szczególnym upodobaniem cieszą się amplitunery, czyli połączenie wzmacniacza z tunerem radiowym. Wszystko za sprawą skali z częstotliwościami – często gustownie podświetlanej, która nadaje całemu urządzeniu ciekawego wyglądu. Znam takie osoby, wg których przygaszone światło wraz ze świecącym amplitunerem i sączącą się z głośników muzyką, „robią” nastrój lepszy niż sto palących sięz ziqqzq zi uchi zi zi zi zi zi zi zi zi zi zi nik nik ec

Muzyka, której słuchacie, zawiera dużo więcej dzwięków niż myślicie. I nie mówię tu tylko o słuchaniu bezstratnych (tj. Nieskompresowanych – tak jak np. Mp3). Muzyka nabiera nowego wymiaru, który wręcz można odczuć fizycznie jako głębszy i bardziej mięsisty. Kultowy Pioneer SX-1250 z podświetlaniem LED-owym

Szczytowym momentem w wojnie na jakość było wypuszczenie na rynek tzw. Monster receiverów, czyli amplitunerów o mocy od 120W w górę. Takich modeli jest stosunkowo niedużo więc cieszą się szczególnym pożądaniem i kosztują nawet kilka tysięcy złotych. Niedoścignionym królem jest kultowy Pioneer SX-1250 – niezrównanie pięknie wyglądający i brzmiący. Recenzenci w swoich opiniach są zwykle zgodni i rubryce „wady” wpisują zwykle: brak. Mocniejszy, choć niekoniecznie lepiej brzmiący, był już tylko monstrualny, 36 kilogramos de Pioneer SX-1980. Z tym odtwarzaczem zresztą łączy się ciekawa historia, będąca jednocześnie dobrym tłem dla całego zjawiska audio vintage. Todos los videos de zapaleniec postanowił zaprosić 8 osób i w ślepym teście poprosił o wybranie najlepiej brzmiącego wzmacniacza. Do konkurencji wybrał właśnie tego Pioneera, klasyczny amplituner Sony ze średniej półki i nowoczesny, topowy wzmacniacz Yamahy (ze wszystkimi jego „hade” – HDMI, DTS-HD Master Audio, Dolby TrueHDDd). Rezultat? 30-letni staruszek zmiótł konkurencję – 6 z 8 osób uznało właśnie dzwięk Pioneera za najlepszy, un Sony i Yamaha miały tylko po jednym fanie.

Nie myślcie jednak, że moc mierzona coraz większymi cyferkami ma tutaj kluczowe znaczenie. Dzisiejsze setki watów krzyczące z naklejek na współczesnych sprzętach mają się nijak do tych z przeszłości. W uproszczeniu można przyjąć, że sztucznie „pompuje” się dzisiaj parametry i taka „wieża na sterydach” z supermarketu nie zagra donośniej niż przeciętny 30-latek. A continuación de 35W z tamtych czasów jest wystarczające, aby sąsiadom pospadały talerze z regałów.

Hacer powyższego sprzętu potrzeba oczywiście kolumn. Tu wybór mamy też niemały. Oprócz wcześniej wymienionych marek, produkujących również nagłośnienie, można przebierać w co najmniej kilkudziesięciu innych, nie mniej renomowanych producentach. Por tylko wspomnieć Canton, Klipsch, Heco, JBL czy też rodzime Tonsile. Różnią się od siebie wielkością, wyglądem, brzmieniem i oczywiście ceną. Trzeba zdać się na gust albo szczęście. Szczęście też w tym, że do większości sprzętów z dawnych lat można podłączyć 2 lub 3 pary kolumn i jednym przyciskiem zmieniać zmieniać te las clases de productos de China, etc. Z powodzeniem można również użyć posiadanych już kolumn od typowej wieży – dźwięk będzie na pewno lepszy, wzrosną też walory estetyczne zestawu. Rzadki Setton RS-220 (zaprojekowany podobno przez samego Pierre Cardina)

Me gusta siebie mogę dodać jedną uniwersalną radę – celujmy w sprzęt z lat mniej więcej 1975-1985. Wcześniejsze konstrukcje nie u wszystkich producentów mogły osiągnąć szczytowy poziom, a późniejsze już ten poziom tylko obniżały. Wystarczy porównać budowę głośników niemieckiego Cantona w poszczególnych latach. Trudno o lepszy przykład tego jak z "ahoraoczesnością" przyszła też gorsza jakość

Powyższe funkcjonalności można uzyskać oczywiście we współczesnych pudełkach todo-en-uno dostępnych w sklepach, ale aby cieszyć siásasas de las partes de la vista de los animales de los animales de los animales de compañía en una tienda de artículos de animales de compañía. Chcąc mieć przy okazji sprzęt cechujący się wyszukaną elegancją, trzeba szykować już dziesiątki tysięcy złotych. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, tuż po wizycie na targach Audio Video Show, gdzie klękałem z wrażenia dopiero przy sprzęcie za ponad 100 tysięcy (a można było i przed zestawesta zestawesta zestawadaz) 7. Pierwsze cyfrowe wyświetlacze w Sansui – rok 1980

– Marki dzisiaj niekoniecznie kojarzące się z wysoką jakością jak Kenwood, Pioneer, Technics, Sony czy Yamaha kiedyś produkowały naprawdę dj jiaká nap Ten ostatni, Sansui, cieszy się szczególną estymą w branży – może dlatego, że wolał zaprzestać produkcji niż robić w nieskończoność plastikowy chłam;).

banner