Darek Karp – O Mnie czyli o autorze fotografii i właścicielu „Domu Trapera” ltc army pay

Mało kto miał wtedy własny samochód. Telefon był taki na korbkę. Na drogach często jeszcze tak zwanych kocich łbach, brukowanych jeździło dużo pojazdów konnych. Hacer sklepu po mleko chodziło się z kanką. W szkole pisało stalówką i atramentem z kałamarza … A droga do sklepu? Ona też była inna! Pamiętam, szło się przy rowie w którym tak często można było podglądać świat zwierząt i ciekawostki przyrodnicze. Za nim ciągnęły się pola i łąki. Były tak piękne, zielone, ukwiecone i pełne życia skrzydlatych i czworonogich przyjaciół. Umilali oni drogę do sklepu lub do szkoły, gdy wędrowało się z kanką w reku lub tekturowym tornistrem na plecach. Tak, tak tekturowy tornister … Przyroda miała się całkiem dobrze. Człowiek chyba mniej był z tego zadowolony bowiem obecnie na miejscu tych pięknych łąk i pól, urozmaiconych naturalnymi bajorkami, stoją teraz betonowe bloki, baseny i domy mieszkalne. Natura została po raz kolejny zepchnięta dalej do lasu. A ja nie mogąc z nią się rozstać, podążyłem jej śladem …

Dzecka poznawanie i obcowanie z dziką przyrodą bardzo mnie pasjonowało. Nie małe w tym znaczenie miały książki przyrodnicze, przygodowe i podróżnicze. Puchalski na pewno był moim idolem, inspiratorem i czołowym ulubionym autorem. Jednak mocno po piętach deptały mu także książki o tematyce indiańskiej. Dzięki nim zawsze chciałem być jednym z bohaterów tych powieści. Winnetou, Ostatni Mohicanin, Ziemia Słonych Skal, Szara Sowa, Tecumseh i wiele innych stawały się przewodnikami w moim młodym życiu. Utożsamiałem się z tą niezwykle ciekawą kulturą ludzi prerii i lasów. Dodawały my otuchy, odwagi i ukierunkowywały jak żyć w zgodzie z naturą i z samym sobą …

Już jako kilkunastoletni chłopak w pojedynkę na wzór bohaterów książkowych, przemierzałem dzikie ostępy Puszczy Augustowskiej oraz Bagien Biebrzańskich. Przez lata poznałem ta krainę i rożne tajemnice jej prawowitych dzikich mieszkańców jak mało kto. Wyprawy, często kilkudniowe przez odludne, tajemnicze miejsca, uroczyska i rezerwaty przyrody, zawsze wyzwalały ogromne emocje. Noclegi w szałasach lub prosto przy świetle księżyca i tlącego się ogniska były i nadal są wielka przygoda mego życia. Bo nie ma dla mnie nic bardziej ekscytującego jak móc zaglądnąć w oczy wilkowi, podziwiać szybujące ptaki, jak poczuć zapach prawdziwie dzikiej przyrody, zgłębiać te cc tíuqú

Po latach wędrówek z moim nierozłącznym kijem i notesem w którym opisywałem tak skrupulatnie swoje przeżycia, doszedłem do wniosku, żel warz por zacząć uwieczniać także w obzaczusz de un búfalo de búho o búfalo? Tomo sięgnąłem po pierwszy aparat fotograficzny. A potem obraz za obrazem, kadr za kadrem, zaczęła się wielka przygoda z fotografią przyrody. Pierwsze moje publikacje ukazały się w roku 1982 w magazynie „Wszechświat” potem w wielu innych pismach przyrodniczych i nie tylko przyrodniczych. Do dziś nazbierało się tego ok dwóch tysięcy publikacji.

Robię zdjęcia dla kilku foto de archivo przrodniczej oraz dla paru innych wydawnictw. Do najważniejszych na pewno zaliczę „National Geographic”, BBC, Animales…. A w Polsce dla wydawców kalendarzy. Fotografuje i pisze artykuły o zwierzętach dla magazynu „Weranda Country” i kilku innych. Ale nie to jest tu najistotniejsze gdzie i za ile, lecz to, że dzięki tej fotografii ludzie często z gąszcza miast mogą choć na chwilę la Pieza de la Pieza de la Pieza de la Pieza de la Pieza de la Tierra

banner