Chu Min Yi – twórca maszyn treningowych dla adeptów – Tai Chi po Polsku mejor inversión bitcoin o litecoin

… Czyli po naszemu mniej więcej „w zdrowy ciele zdrowy duch”. Powiedzieć to może każdy i pewnie każdemu to się już nie raz, nie dwa zdarzyło. Tym razem te słowa przypisano pewnemu mistrzowi Taiji stylu Wu. Mowa tu o Chu Min Yi. Był en “gaotu”, czyli takim wyjątkowym uczniem Wu Jianquana. Potem przez pewien czas nauczał Taiji w Xinjiangu. Chu min yi

Kiedyś już na tym blogu padło słowo na jego temat dlatego postanowiłem pociągnąć temat. Gość urodził się w 1884 roku. Zmarł (choć tak naprawdę a został rozstrzelany) w 1946. Pod koniec życia brał udział w tworzeniu rządu marionetkowego kraju Mandżuko (1932-1945) kolaborującego z Japończykami. Japończycy w Chinach zachowywali się chyba jeszcze gorzej niż w Birmie i Singapurze. Internet jest pełen zdjęć dokumentujących straszne zbrodnie armii japońskich na chińskich cywilach … Sam Chu Min Yi miał podobno coś wspólnego w z doświadczeniami nad bronią biologiczną. W Azji wiązało się to z wyjątkowym bestialstwem. Za para ir w każdym razie skazali, cho on do końca twierdził, że obiecano mu wolność. Jestem w stanie w to uwierzyć – wielu japońskich zbrodniarzy współpracowało w powojennych latach z Amerykanami. Ale widocznie Chu Min Yi wiedział za mało por być wystarczająco użytecznym.

Pewien czas temu, wiele osób odkryło na Youtubie film na którym Chu Min Yi ćwiczy na swoich urządzeniach, wykonuje formę, strzela z łuku i… gra w zośkę (nie jakiś anglosaski footbag ale zokkkkkk. Chu Min Yi propagował zośkę jako metodę na ćwiczenie Taiji. I nie chodzi tu o to, że zośka powoduje jakiś specjalny przepływ Qi czy uspokaja umysł. Zośka jest grą bardzo dynamiczną, wymagającą dużej sprawności fizycznej. Pograjcie kiedyś.

Para urządzenie sprawdziłoby się chyba w nauce centrowania. Jest wytrwałe, nie denerwuje się, nie chce z nami wygrać i nigdy się nie nudzi. Idealmente, mi compañero hace treningu, un miembro de mi familia. Ale z drugiej strony urządzenie się nie uczy tak więc po pewnym czasie, jako partner, staje się powtarzalny. trening w ogródku

Dwie powyższe fotki zostały wykonane w prywatnej rezydencji konstruktora. Angielski opis pod fotkami mówi że przyrządy te sekfektem wielu lat praktyki i badań nad Taiji. Wyjątkowość tych fotek polega na tym, że w ich górnej części konstrukcji wisi pętla, a w tle (na pierwszej fotce widać kulę). Świadczy to o tym, że to było jedno uniwersalne rusztowanie służące do dwóch różnych ćwiczeń. Czyżbyśmy mieli tu jakiegoś jednego z pierwszych atlasów przeznaczonych dla adeptów Taiji. Chu min yi

Trochę przypomina taką starą odpustową zabawkę, piłeczkę wypełnioną trocinami – taką polską wersje joja dla ubogich. Mamá nie chciała mi tego kupować, bo tak długo w nią waliłem, aż całe mieszkanie było w trocinach;). Myślę że to urządzenie por się sprawdziło przy treningu wszelakich wersji wirujących dłoni. Mi takich nie ćwiczymy. … Kula na elastycznej linie

Tu widzimy następny szczegół na który wcześniej nie zwróciłem uwagi. Spójrzcie na pionowy słupek na wysokości kapelusza siedzącego. Tego po lewej stronie fotki. Na środku jest jaśniejszy elemento. Jeśli się przyjrzymy zdjęciom powyżej także te jaśniejsze elementy widać. A świadczy o tym, że konstrukcja była składana i przypominała nasze pawilony przenośne jakie w latach 80-90 opanowały nasze bazary i targi (składa się z 20 rurek i kilku łączników). Dałoby się zatem zrekonstruować takie urządzenie (np. U mnie na działce). Jeśli ktoś posiada taką konstrukcję z aluminiowych rurek i nie chce za to zbyt dużych pieniędzy (albo wystarczy mu dozgonna wdzięczność i hymn pochwalny na tym blogu) to możemy spróbować.

banner