Carla Montero Zimowy se encuentra en la piscina minera de cpu twarzy monero twarzy

Lubimy myśleć, że codzienność, którą zorganizowaliśmy pozostanie niezmienna, że ​​jesteśmy w stanie nad nią zapanować. Wkoło nas żyją jednak ludzie, których losy mogą złączyć się z naszymi nawet, jeśli tego nie chcemy. Sistema naczyń powiązanych. Carla montero w swojej najnowszej powieści, czwartej na polskim rynku, dobitnie to pokazuje. Zapraszam na recenzję Zimowego wiatru na dosjej twarzy, który dziś (24 de mayo de 2017) ma swoja premierę, a który ja, dzięki uprzejmości Domu Wydawniczego REBIS, miałam okazję poznać przedpremierowo.

Myślę, że muszę coś Wam opowiedzieć, zanim przejdę do omawiania książki. Z twórczością Carli Monero spotkałam się dzięki mamie, która – totalnie w ciemno – kupiła mi Szmaragdową tablicę. Zaczytywałam się ja, zaczytywałła rodzina i niemal jednogłośnie uznaliśmy, żes a naprawdę dobry kawał literatury. Z czasem biblioteczka wzbogaciła się Wiedeńską grę i Złotą skórę, wydanie której zauważyłam na FB autorki. Pamiętam, że szybko pisałam do REBISU z pytaniem o polską wersję tytułu. Jak obiecali, tak zrobili i bardzo szybko kupowałam tłumaczenie.

Bardzo polubiłam styl autorki, która wybierała takie fakty, lub teorie, które mogła plastycznie dopasować do swojego pomysłu, ale co ważniejsze nie zapominała o bohaterach. Tworzyła charakterystyczne postaci, pozwalała ją poznać i tłumaczyła życiorysem ich wybory. Jednocześnie nic nie podawała na tacy. Para czytelnik wydaje ocenę. Często w czasie czytania miałam ochotę potrząsnąć postacią za nieracjonalne zachowanie, ale myślę, że gdy w grę wchodzą emocje, człowiek rzadko jest racjonalny. Kolejna prosta prawda: nie ma ludzi nieomylnych, un bohaterowie Montero nie pretendują do miana wyjątku.

Kiedy wyczytałam, że REBIS podjął się wdania „El invierno en tu rosto”, pomyślałam, że spróbuje postarać siê o przedpremierową recenzję. W życiu bym się jednak nie spodziewała tak szybkiej i pozytywnej dla mnie odpowiedzi. Bo pomyślcie: czytacie i lubicie autorkę, a tu nagle trzymacie w ręku egzemplarz, którego nie ma jeszcze na rynku. Szaleństwo, Zimowy wiatr na dosjej twarzy tu mnie w domi

Wróćmy jednak do fabuły. Mamy rok 1927. Lena mieszka z rodziną i jest gadatliwą dziewczynką. Jej ulubiony mocoso Guillen nie ma specjalnego zacięcia, a tim bardziej ochoty się uczyć. Woli być pasterzem i chodzić własnymi drogami, choć dla siostry jest szczególnie wyrozumiały. Nie beszta jej specjalnie, kiedy ta go budzi ze świętym przekonaniem, że coś spadło z nieba na pobliskie góry Chłopak, choć uspokaja siostrę, korzystając z sobie tylko znanych szkákkáu oda Staje się miejscowym bohaterem Znacie przysłowie o tym, żsí łaska pańska na pstrym koniu jeździ. U Guillena sprawdza się z nawiązką, a nastolatek zaczyna przeklinać dzień, w którym wybrał się na poszukiwania.

Autorka bardzo dosadnie pokazuje dramatyzm niektórych wyborów i ich konsekwencje, których zazwyczaj nawet sobie nie uświadamiamy. Udowadnia też, że nie straciła niczego, jeśli chodzi o warsztat budowania postaci mocno osadzonych w fabule. Wojna domowa w Hiszpanii, II wojna światowa, a dwa główne konflikty nadające tło całości. Nietrudno się domyślić, że losy rodzeństwa rozdzielą się. Mamy zatem dwa spojrzenia na te misma wydarzenia, un Carla montero robi sobie huśtawkę z naszych czytelniczych serc, rzucając postaciom nie kłodę, a cały las nowych przeszkód. Boe bohaterowi w powieści może być niedobrze, wiem A raczej myślałam, że wiem.

Wiele myśleli o froncie, szczególnie żołłierze. Przybyli se ha usado y se ha escrito con Narodzenie nie ma zawieszenia broni: walki z pewnością trwały jak zwykle; Najwięksi szczęściarze zbiorą się wokół pieca w izbie, por pocieszać się wódką i śpiewanymi chórem kolędami, żeby zaraz potem wracać na pozycje na pierwszej linii. Niektórzy zginą w święta, bo wolna jest na święta obojętna.

Umieszczenie akcji w takich ramach czasowych, ambitne zadanie i Montero wywiązała się świetnie, widać przygotowanie. Wyłapałam tylko jedną nieścisłość. Z relacji np. Marka Edelmana wiemy, że na Miłej 18 w Warszawie doszło do zbiorowego samobójstwa, a nie, jak napisała Montero, zabili ich Niemcy. Nie będę się jednak do tego mocno czepiać, bo w metaforyczny sposób faktycznie mieli ich krew na rękach: budując Getta, zaczynając eksterminacjęz. Poza tym powieść, a nie źródło historyczne, a jedyny błąd jaki wychwyciłam, więc może po prostu nastąpił niefortunny skrót myślowy.

Nie zmienia to faktu, że książka bardzo mi się podobała i utwierdziła w przekonaniu, ze da się napisać powieść napakowaną akcją, a jednocześnie pełną podłoża bilazonalnego i kcj n Por el momento, w których to właśnie te aspekty przejmują całą opowieść, czytelnik myśli, że odpocznie od okrucieństwa. Tyle, że każde okrucieństwo zaczyna się w głowie, kiedy nierozumiejący otoczenia człowiek walczy o, w co wierzy bez względu na koszta. Wojna każdego przerasta i w każdym obija swoje piętno. Różnica polega tylko na tym, ¿Estás en el sitio? Potrafią żyć z tym, co zobaczyli, usłyszeli, czy musieli doświadczyć Inni nie. Książka pokazuje ponadto jak bardzo można się z wyobrażeniem wojny pomylić i że nie każdą decyzję można po prostu cofnąć. Sin embargo, estoy seguro de que no estoy seguro.

Powieść stawia pytania o miłość, przynależność, wolność poglądów i konsekwencje. Każe się zastanowić jak można zasypiać mając krew na rękach, a także, kochać, a jednak z determinacją osła niszczyć więzi. Z pewnością wrócę do tej historii, żeby jeszcze dokładniej przeanalizować dylematy, które autorka poukrywała w fabule. Wrażenie z czytania jeszcze nie opadło.

Jeśli ktoś nie zna omawianej twórczości, powinien dać jej szansę. Nie poczuje że zmarnował czas, nawet jeśli nie zapała do książek taką szaloną miłością jak ja. Zastanawiałam się do jakich tytułów mogę Wam porównać, żebyście mieli ogląd z jaką literaturą mamy styczność. Przyszły my do głowy trzy tytuły: Złodziejka książek M. Zusaka, Bikini J. L. Wiśniewskiego i Saszeńka S. Montefiore.

banner