Blog – W białym fartuchu ltc precio de la moneda

Ostatnia doba ciągu dyżurowego. Jakieś licho skusiło mnie do siedzenia w necie, więc nocny telefon od pana Ż. nie wyrwał mnie ze snu. Skarży się, że nie może oddać moczu. Próbuję uściślić jego dolegliwości. Nic go nie boli, ale jakoś nie może zasnąć i przypomniał sobie, że niewiele od rana nasikał. Tak ir a zmartwiło, że chwycił za telefon.

Badam pana Ż., Wypytuję o wszystko. No tak, gościł u niego kolega i dwa tygodnie pili. En mi caso, yo no sé nada, ni mi madre. Proszę go, by pił więcej płynów i nabieram do strzykawki lek moczopędny. Neby nie było mu żal, że zapłaci prawie 100 złotych za nic. Sympatyczny jamnik liże mnie po rękach, kiedy pochylam się nad jego panem.

Jestem wściekły na pana Ż. No, biedzie bawdze bizco: czuję, że powinienem być wściekły. Lubię go za jego szczerość, zaufanie, wdzięczne spojrzenie. Raz musiałem mu odmówić. Wezwał nas w nocy, chyba z powodu jakiegoś bólu stawów. Dałem mu zastrzyk, a on prosi … żebym mu pożyczył na flaszkę. I czy możemy karetką zajechać no nocnego sklepu?

Nie jest aż tak źle z chorą. Wczoraj po moich lekach była duża poprawa. Organizm Walczy. Trzeba tę walkę wspomóc. A mówiąc mniej górnolotnie – przerzucić odpowiedzialność za nią na lekarzy szpitalnych. Tutaj nie mamy laboratorium, sk jpy jest zasób naszych leków. Zabieramy chorą na noszach. Karetka kołysze się na wybojach, z kroplówki wyskakuje dinks i robi małą ulewę.

Przywozimy pacjenta na izbę przyjęć. Ale tam mają młyn! Właśnie jakiś pacjent rzyga, inny jęczy, wszyscy biegają. Mojego pacjenta chyba wezmą od razu na intensywną terapię, jest cienki. Lekarz dyżurny chce się dowiedzieć, jaki był stan chorego, gdy go zabieraliśmy z domu. Ojej, ja przecież pomyliłem pacjentów, te objawy były pani Z … Robi mi się słabo, osuwam się w ramiona pielęgniarki. Pacjenta zabierają na oddział, ja spoglądam na zegar: jest godzina 22. Za chwilę odjzdża ostatni pociąg! A ja muszę jeszcze pozbierać swoje stewee telewizory, bo nie zmieściły się w wynajętym pokoju i blokują szosę z Zakopanego do Kościeliska …

Mój staruszek czuje się dzisiaj dobrze. Por neurología, por ejemplo, por tomografía gráfica, por ejemplo, por ejemplo, por ejemplo, por ejemplo, por ejemplo, por ejemplo, por ejemplo, por ejemplo. Para czemu nie zrobią zdjęcia rentgenowskiego? Pytam, co robił podczas wojny – może też pracował na kolei? Nie, był w wojsku na Wschodzie, w orkiestrze wojskowej (jeszcze teraz grywa na skrzypcach). Nosiłem karabin, ale nigdy nie strzelałem – mówi z uśmiechem. No, ale i tak mógł dostać jakimś odłamkiem. Chyba walczył w Wehrmachcie – myślę sobie. No co, para bromear Śląsk …

Przychodzi młody chłopak, ma bardzo głupią minę. Jest zmartwiony, że musi zapłacić 50 zł. Pytam, jaki ma problema. No, ja właściwie po receptę, potrzebuję takiego leku, co się zażywa do 72 godzin … Bo wczoraj z dziewczyną … No tak, wszystko jasne. Jeśli tylko recepta, kosztuje 15 PLN. Ale przecież musi być na nią. Potrzebny będzie PESEL? Chyba nie, środki antykoncepcyjne nie są refundowane, ale kto ich tam wie? Dziewczyna nie odbiera telefonu, pewnie leży i płacze. No a datę urodzenia … Ma 17 lat. Chłopak jest zdenerwowany, pyta, czy jemu wydadzą lek. Uspokajam go, wyjaśniam też, żsí nie jest to środek wczesnoporonny, jak twierdzą niektórzy twardogłowi. Nie jestem tylko pewien, czy lek dopuszczalny jest u pacjentki w tym wieku. Tak młodej go jeszcze nie pisałem. No tak, mój Pharmindex gdzieś wcięło. Nie ma w żadnym gabinecie, w karetce. Został u pacjenta? Był ostemplowany. No nic

banner