Będąc młodą bibliotekarką … stycznia 2013 monterosa ski italy

Gdy wczoraj posadziłam swój zmarznięty tyłek na ciepłym kiezłym kotznięty towarzłąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąącccccccccccccccccccccowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowowow Tak się jednak nie stało, bo każdy kolejny kadr – pieczołowicie dobrany – był niezwykle trafnym komentarzem do kondycji człowieka i cywilizacji. Piękne obrazy natury, przeplatane szokującymi wytworami zagubionej kultury nadmiaru, trzymały mnie w zdumieniu niemal do samego końca, choć przecież z niektórych zjawisk doskonale zdz sezacie sezacie sezacie sezacie sezacie sezacie sezacie sezacie sezacie sezacie sezacie sezacie sezacie sezacie sezacie sezacie sezacie sezie ziektórych Película diez jednak jest dowodem na to, że obraz jest czasem lepszy niż tysiąc słów. Porażający w swej wymowie jest wołaniem do człowieka o powrót do prostoty, sprawiedliwości, uważnego patrzenia na innych i wejrzenia w siebie. Para za czym goni, co namnaża ponad potrzeby jest nicp, piasek z buddyjskiej mandali: nietrwałe a jedynym remedium na szaleństwo; ¿Banal? Może, ale zilustrowany w mistrzowski sposób. Polecam.

Obiecałam sobie, już jakiś czas temu, że zaprzestanę znosić do domu miesięczniki, które potem zalegają i kurzą się, przeczytane w niewielkim zaledwie procencie. Przerzuciłam się na tygodnik Przekrój, ale nawet ten po jednym, dwóch artykułach mnie czasem do siebie zniechęca. Numery tegoż są bardzo nierówne – czasem czytam od deski do deski, częściej odkładam po przeczytaniu jakiegoś wywiadu. Ostatnio trafiłam na kwartalnik Kontynenty. Wciągnął mnie bez reszty. Po miernocie tygodników którym bliżej do szmatławców, mizerii portalu Gazeta.pl wyświetlającego na pierwszej stronie jako noticias skandale Dody, te teksty s miłą dla umysłu odmianą. I dla oka, bo oprócz doskonale napisanych esejów, reportaży, znaleźć tam można świetne fotografie, a treść i zdjęcia są świetnie skomponowane. Zajrzałam tam tak naprawdę dla opowieści Adama Wajraka o wilkach, przeczytałam nawet artykuł o Camp Nou. Para czasopismo jest odpowiedzią na jakiś głód we mnie – wiedzy, poznania, inspiracji, ciekawości. Mam nadzieję, że gazeta utrzyma swój poziom i wiem na pewno, że sięgnę po następny numer.

Opowieść bardzo osobista, bardzo intymna, ale dość oszczędna w narracji. Mimo to zawiera całą paletę emocji – strach, zazdrość, rozpacz, zobojętnienie, tęsknotę, złość. I to czekanie, które już w pewnym momencie przestało być czekaniem na szczęśliwy powrót ukochanej osoby a stało się czekaniem na wiadomość o jego śmierci, niemal ryuualnym na vestosozoso Nieudane próby wspólnych wypraw i wejścia do jego świata tak bardzo odmiennego de szarej rzeczywistości – wyprowadzania psa, odwożenia dzieci do szkoły, zakupów. Zmiany domów, mnożenie w nich sprzętów z nadzieją, że wróci poczucie bezpieczeństwa. Ta pewność, że nie ma się do zaoferowania nic atrakcyjnego, po takich wojennych przeżyciach i przyjmowanie na siebie całego emocjonalnego brudu, który takie wyprawy ze sobą niosą, y do do granic możliwozyosi. Niespotykana symbioza dwóch osób. Trudna a książka. Yo ciężko opowieść tą ocenić. Czy ją polecam? Na pewno. Czy po nią sięgnę raz jeszcze? Tak. Bo nie znam takiej miłości i takiego oddania. Tak. Por spróbować je (ją) zrozumieć.

Quédate en la película Kevin Sam w dom, kiedy główny bohater, aby odstraszyć włamywaczy animuje postacie z kartonu. Przypomniała mi się ta scena, kiedy oglądałam najnowszy film Katarzyny Rosłaniec Baby blues (tak jest w czołówce, a nie jak na plakacie Bejbi blues). Rozumiem oczywiście, że większość grających tam aktorów debiutuje na ekranie, ale wydaje mi się, że rolą reżysera jest wydobycie z nich głęboko ukrytych zasobów. Tak się jednak nie stało i w konsekwencji mamy całą galerię kartonowych bohaterów, którzy nie wzbudzają żadnych emocji, un przez powodują, ¿Estás en la película? I nie zmienia tego odczucia nawet tragiczny finał. Owszem film zwraca uwagę na poważne problemy – braku miłości w domu rodzinnym, rekompensowania sobie emocji zakupami, czy „młodocianej”, ale opowieść ta brzmi fałszywie. Szereg scen jest po prostu niewiarygodnych – jak to w kreskówce chciałoby się powiedzieć. Bardziej dotykają życia reportaże prasowe czy opowieści pracowników socjalnych (tu ukłon w stronę Sis.) Niż najnowszy film Twórczyni Galerianek. Odradzam.

banner